O samotności
Nawet nie wiesz kiedy…
Pojawia się w codzienności i wtedy…
Gdy nie ma znaczenia którym pociągiem wracasz
Gdy gasnącej namiętności już nie pomagasz…
Gdy serce jest młodzieńczo lekkomyślne
A drugie twoich uczuć niedomyślne…
Gdy na wyspie pełnej ludzi…
Osamotnienie każdego ranka cię budzi
Gdy masz siły już marzyć ani śnić
Nie masz ochoty tylko dla siebie żyć…
Wtedy dopada się tsunami samotności
Na wzburzonym morzu nicości…
Gdy w czterech ścianach beznadziejności
Nie odkrywasz więcej barw radości…
Gdy znasz już uczucie nieczułości
A pustka wokół to przyjaciółka bliskości…
Wszechogarniające dłonie samotności
To niechciane dziecko nieszczęśliwej miłości…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)