Michał Kot Michał Kot
686
BLOG

To już nie moje Opole...

Michał Kot Michał Kot Rozmaitości Obserwuj notkę 6

                                  Tytuł tej notki miał być zupełnie inny. Pierwszą myślą było...”Ja p...lę takie Opole!", ale względów estetycznych tytuł uległ zmianie...

                          Tegoroczny 47. Krajowy Festiwal Piosenki w Opolu odbędzie się wyjątkowo 10-12 września. Tradycja jak się wydawało nie do ruszenia. Sami organizatorzy przeniesienie tłumaczą w następujący sposób „festiwal, który zwykle odbywał się w maju lub czerwcu, został w tym roku przeniesiony na wrzesień, ze względu na smoleńską tragedię i wybory prezydenckie”. Z ważnych informacji wiiadomo już, że w tym roku zabraknie tradycyjnego koncertu Premier, którego zadaniem było wykreowanie muzycznego hitu. TVP uznała, że hity kreuje się na lato, a skoro festiwal jest we wrześniu, to Premiery nie są potrzebne."Koncert Premier po wakacjach, kiedy jeszcze na playlistach grane są wakacyjne przeboje, byłby nieuzasadniony. Ponadto dwa tygodnie przed Opolem w Bydgoszczy podczas Hit Festiwalu w TVP 2 (która właśnie jest w Dwójce) będzie koncert poświęcony wyborowi hitu lata"- tak uzasadniła swoją decyzję TVP.

 

 

                       Ale mniejsze o to kiedy odbywa się sam festiwal. Naszła mnie taka refleksja, jak źle jest z naszą festiwalową kulturą.

                      Kiedyś cały rok czekało się na konkurs piosenki w Opolu. Z utęsknieniem czekało się na konkurs premier czy bursztynowego słowika. Dziś zostają zaledwie popisy gwiazdek i pseudogwiazek polskiej sceny muzycznej. Kiedyś Opole było marką samą w sobie. Ci prowadzący! Lucjan Kydryński,Irena Dziedzic, Halina Kunicka...dziś jacy prezenterzy od siedmiu boleści, którym brakuje i klasy, i uroku scenicznego.

                       Dziś sam festiwal przeobrazi się w żenujący tak naprawdę festiwal (zresztą tak już jest od kilku lat), na którym występują marni „artyści”, liderzy radiowych list przebojów. W festiwalowym przekazie najważniejsze jest aby piosenka była prosta jak konstrukcja cepa, melodia na dwa, trzy takty, a kluczową dekoracją sceny festiwalowej są dziś kręcone, prawie gołe tyłki i cycki. To jest istota dzisiejszych festiwalowych konkursów piosenek w Polsce. Nie tylko tego opolskiego. Jeśli już pojawią się artyści, są to zawsze "odgrzewane kotlety" czyli Bajm, Perfect, Lombard, Kombi i Lady Pank. Jak co roku. Cóż to jest "miś" na nasze możliwości...to jest festiwal, którym pokazujemy malkontentom "patrzcie co potrafimy"....niestety niewiele, nawet nikt dziś już nie udaje, że to marna piosenka... .

                      Dziś każdy kanał telewizyjny musi mieć swój festiwal. Publiczna Dwójka ma swój festiwal z Radiem Eska, gdzie główną atrakcją, jest jak wiele pokażą piosenkarki, których piosenki są na tak żenującym poziomie, że aż dziwnym jest, że znajdują taki posłuch. Polsat swój festiwal Top Trendów. Stację prześcigają się w promowaniu nowych przebojów. Na każdym festiwalu ogłaszane są hity lata. Gwiazdami zostają zespoły jednej piosenki. Zresztą obniżenie poziomu artystycznego współczesnej polskiej piosenki postępuje od kilku lat. Jedynym miernikiem poziomu stały się wyniki sprzedaży. Oczywiście nikt nie oczekuje, że na popularnych festiwalach piosenki będą teksty Wysockiego, Okudżawy czy Osieckiej, ale miłym zaskoczeniem byłoby gdyby choć cześć piosenek reprezentowała coś więcej niż tylko prostackie słowa „chce żebyś mnie miał” itd. Dziś na listach przebojów królują miernoty i ma to odzwierciedlenie także na festiwalach.

                      Opole w tym roku niestety wpisze się w kalendarz zwyczajnych, popularnych spędów, gdzie publiczność jest traktowana jako mało wymagająca. Jest w tym cześć prawdy. Dzisiejsza publiczność nie wymaga wiele, najważniejsze aby było na co popatrzeć i miło się pokołysać w rytm muzyki. Muzycy udają, że grają – publiczność świetnie się bawi w rytm znanych i łatwych melodii. Oto cała recepta na udany festiwal piosenki. Nic szczególnego.

                       Od piosenkarzy i zespołów nie wymagamy zresztą zbyt wiele. Dziś nikt nie wstydzi się śpiewać z półplaybacku, dziś nikt nie uprawia prawdziwej sztuki. Celebryci z pierwszych stron plotkarskich magazynów udają wielkich artystów i nikomu to nie przeszkadza. Opole to przecież miejsce dla najlepszych, powinno kreować takie przeboje, jak "Jesteśmy na wczasach", które śpiewała cała Polska. Opole powinno być akademią dal innych artystów, to powinien być festiwal najwyższych lotów, na którym nie ma miejsca na miernoty. 

                       Kiedyś Krajowy Festiwal Piosenki w Opolu był pełen pięknej piosenki. Czekało się na występy Maryli Rodowicz czy Skaldów, Anny German czy Czerwonych Gitar. Prowadzący Lucjan Kydryński i Halina Kunicka i ich „Witamy Państwa...” było znakiem rozpoznawczym rozpoczęcia święta polskiej piosenki. Dziś ulizani prezenterzy i prezenterki ze sztucznym, przyklejonym uśmiechem zabawiają festiwalową publiczność.Wprawdzie wygłaszane przez prowadzących, a przygotowane przez speców od humoru pseudodowcipne teksty mogą przyprawić o zgrzytanie zębów, ale o wiele trudniej jest już wyreżyserować naturalne zachowania wykonawców czy spontaniczność widowni. Nawet występy z półplaybacku nie są w stanie zniechęcić widzów do zachwycania się blichtrem czy śledzenia wpadek naszych gwiazd i gwiazdeczek. Widzów nie obchodzi, że sprzedaż polskich płyt od lat pikuje, a wszelkie wręczane podczas transmisji telewizyjnych nagrody mają dla publiczności marginalne znaczenie. Ważne, by ktoś znany wręczał coś widocznego komuś, kto z tego powodu bardzo się ucieszy, a przy okazji pozdrowi bliskich i znajomych. Najważniejszą innowacją festiwalowych transmisji ostatnich lat jest oddanie imprez we władanie widzów. Dzięki SMS-om, które zastąpiły szwankujące audiotele, to publika wybiera zwycięzcę. I nie życzy sobie werdyktów nawet najznakomitszego jury czy dziennikarzy. Zresztą znacznie bardziej ekscytujące od tego, kto śpiewa, jest to, kto zostaje miss obiektywu. A jeszcze ważniejsze jest to, kto prowadzi konkurs.To prawda, komercja wprowadziła nowe zasady.

                         Dziś festiwal musi przyciągnąć przed ekrany telewizorów publiczność, tak aby koszty samego festiwalu mogły się zwrócić. Nikt nie chce sponsorować festiwalu tylko dla wyższych idei. Jednak żal, że tak mało zostało z tamtych festiwali...uroku, klasy, wdzięku polskiej piosenki, która już nie wróci. Polskie festiwale piosenki zapadają się niczym czarna dziura....

 

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości