1 listopada czyli Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny odgrywa w polskiej tradycji szczególne znaczenie. Czas refleksji na życiem, które przemija i śmiercią, która wszystkich nas czeka powinien zmuszać do zadumy, refleksji na kondycją naszego ziemskiego tu i teraz. Przemyśleniom tym towarzyszy dziś jednak pełna kiczowatych ozdób sceneria, a na nagrobkach zagościła popkultura.
Tłumnie odwiedzane groby spragnionych rozmów...nie ze zmarłymi, ale z dawna niewidzianą bliższą i dalszą rodziną stały się rodzajem kawiarnianych spotkań, krótkich, ale wystarczająco długich aby umówić się na spotkanie w innej bardziej radosnej scenerii. Zadumie nad tymi co odeszli i co zostawiali po sobie, refleksji nad niepewnym jutrem i śmiercią zastąpili pogawędki z cyklu: co porabiasz?ile zarabiasz?kiedy się żenisz?itp.itd. Małych zgromadzeniom na cmentarzu towarzyszą nie modlitwy, a anegdoty i żarty, pełne śmiechu rozmowy o niczym.
Przed samym cmentarzem wita nas szpaler stoisk oferujących znicze w kształcie serca, krzyża, czerwone, fioletowe,żółte, wielobarwne, które świecą ponoć nawet 24 h...dłużej niż myśli, które krążą o umarłych w nas samych.
Duże plastikowe znicze z wizerunkiem plastikowego Chrystusa o twarzy zamazanej, tak jakbyśmy nie poznawali już mistrza...ważne by zapalony dodawał blasku na płycie nagrobkowej i przebijał inne znicze postawione na rodzinnym nagrobku przez krewnych. Przy samym cmentarzu stoiska z „pańską skórką”, prażoną kukurydzą, przez alejki między grobami przechadzają się panie i panowie zaciągając się papierosami, prawie jak odpust...
W tym całym święcie próżności, gdzie bliskość ze zmarłymi licznymi ilością zakupionych zniczy, różnorodnością i wielkością kupionych kwiatów coraz częściej brakuje zadumy nad własnym losem,. Przemijaniem, tym co było, a tą tajemnicą która przed nami. Prawdziwie polskie święto skłaniające do przemyśleń coraz bardziej zastępuje pełen kolorowych tęczy festiwal kiczu, pozbawiony smaku i wyrazistości seans, w trakcie którego ścigamy się kto da więcej?kto da zostawi więcej? Zniczy, kwiatów, wiązanek...tym zaczynamy mierzyć i zastępować intymną relację ze zmarłymi.
Czy 1 listopada to zmarli nasz potrzebują, czy my bardziej potrzebujemy ich? Czyż nie potrzebują naszej modlitwy, a może to my potrzebujemy wstawiennictwa świętych.
Ten czas, każdy z nas powinien przeżyć tak, jak sami byśmy chcieli by spędzili ci, którzy nad naszym grobem pochylą głowę... .


Komentarze
Pokaż komentarze (8)