Michał Kot Michał Kot
966
BLOG

Tylko (nie)muzyka.Tylko jury.Tylko żal.

Michał Kot Michał Kot Kultura Obserwuj notkę 6

 

 

 

Tak wiem, są ważniejsze sprawy do opisywania. Interwencja zbrojna w Libii, trzęsienie ziemi w Japonii czy początek kampanii wyborczej w Polsce. Postanowiłem jednak w niedzielny wieczór napisać jak to mówi młodzież na light-owy temat.

Od kilku tygodni trzy kanały polskich telewizji, TVP 2, Polsat i TVN konkurują o widza programami muzycznymi. TVP 2 programem „Bitwa na głosy”, „Polsat” „Must be the music Tylko muzyka” ,a TVN promuje program „X-Factor” (dziś po niespełna 20 minutach wyłączyłem).

 

W telewizji publicznej „Bitwa na głosy” to format, w którym grupy wokalno-taneczne walczą ze sobą po przewodnictwem znanych celebrytów m.in. Michała Wiśniewskiego, Piotra Kupichy czy Nataszy Urbańskiej. W „Polsacie” klasyczne i znane show, w którym amatorzy prezentują umiejętności przed groźnymi i charyzmatycznymi w założeniu producentów jurorów: Kory, Elżbiety Zapendowskiej, Adama Sztaby oraz Wojtka Łozowskiego. W TVN z kolei w roli jurorów występują: Czesław Mozil, Maja Szablewska – sztucznie i na siłę kreowaną nowa celebrytka plotkarskich portali oraz znany z komentowania wszystkiego Kuba Wojewódzki.

 

Obejrzałem i żałuję. Nie polecam. Nic nowego. Mieliśmy już programy w stylu „Idola”, mamy taneczne show „You Can Dance”, teraz mamy X-Factor. Tym co łączy wszystkie te programy – poza rzecz jasna czysto komercyjnym charakterem – jest żerowanie na marzeniach o wielkiej sławie jej uczestników, oraz promowania kompletnej pustki: muzycznej i intelektualnej. Owszem takie programy przyciągają autentyczne utalentowane osoby, jednak poza chwilą „sławy” w samym kanale i chwilową rozpoznawalnością nie oferują kompletnie nic. W ciągu kilkunastoletniej historii tego typu programów tylko dwie osoby, spośród wyłowionych uczestników – Ania Dąbrowska i Monika Brodka na dobre zagościły na polskiej scenie muzycznej, odnosząc umiarkowane sukcesy. Poza tym wszyscy, którzy byli wygranymi w tego typu programach szybko ginęli wśród realiów show biznesu, nie odnosząc żadnego sukcesu. Żaden z ostatnich wygranych TVN-owskiego „Mam talent” nie wydał płyty, która zagościłaby choćby w 20 tce najlepiej sprzedających się płyt. Marzenia o sławie uczestników kończą się tak szybko, jak szybko się pojawiły.

Odnoszę wrażenie, że tego typu programy skupiają się głównie na promocji samych jury, niż umiejętności amatorów. Teraz nie tylko Kuba Wojewódzki czy Elżbieta Zapęndowska ale i sztuczna osobowość czyli Maja Sablewska ma szansę zaistnieć dla dłużej w celebryckim świecie. Szkoda także, że Kora zgodziła się wziąć udział w programie Must The Music Tylko Muzyka. Poza jej czasem nie tyle kontrowersyjnymi wypowiedziami co po prostu pełnymi pustych i nadętych frazesów o niesamowitym poziomie prezentowanej muzyki przez uczestników, brzmią jak ponury żart.

 

 

Tylko jeden wielki żal, że telewizja nie potrafi równoważyć takich programów innymi. Nie jestem przeciwny z założenia takim programom, jednak mogę wymagać od telewizji publicznej aby swoją ofertę urozmaicała także bardziej ambitną ofertą programową. Nie chodzi oczywiście, aby czas antenowy był wypełniony jedynie teatrem telewizji, wielkim kinem światowym i polskimi produkcjami, audycjami publicznymi i wiecznymi dyskusjami mądrych ludzie, ale aby widz, którego wrażliwość nie kończy się na wygłupach amatorów i samouwielbieniu jury, ale oczekuje czegoś więcej. O tyle ile prywatne stacje komercyjne mogą przeznaczać swoje fundusze nawet na najbardziej beznadziejne programy o tyle telewizja publiczna powinna być jakościowo lepsza. Wystarczy, że Polsat i TVN od kilku lat zaniżają z każdym sezonem poziom telewizji, stawiając na programy o wszystkim czyli o niczym, co najwyżej o seksie po raz setny. Przy tak niskim poziomie telewizji komercyjnych dla których jedynie liczą się wskaźniki oglądalności w ich ślady podąża telewizja publiczna. Jeśli TVP2 ma być kanałem typowo rozrywkowym, to program I powinien być kanałem, w którym będzie więcej ambitnego kina, programów wyjaśniających rzeczywistość, które trafią do szerszego widza. Owszem nie może to być wyłącznie kanał dla mądrych i wykształconych, dla każdego widza, co nie znaczy dla coraz mniej wymagającego widza.

Za kilka lat, wielbiciele Polsatu i TVN wychowani na programach, które bez wartościowo wypełniają czas nie będą wiedzieli kim był Federico Fellini czy Ingmar Bergman. Niestety dzisiejszą ofertą programową wychowujemy nowych widzów, dla których autorytetem będzie Kuba Wojewódzki, którzy z wypiekami na twarzy czytają portale plotkarskie a nie np. książkę Mario Vargasa

Mam też żal do telewizji publicznej, która w pogoni za komercją zapomniała w dniu śmierci Ireny Kwiatkowskiej przypomnieć we właściwy sposób jej artystyczną drogą. Nie pojawił się ani jeden film, kabaret, w którym moglibyśmy przypomnieć sobie wspaniałe role Ireny Kwiatkowskiej. Niestety. Ostatnio obchodziliśmy 13 marca 15 – tą już rocznicę śmierci Krzysztofa Kieślowskiego, jednego z najwybitniejszych światowych reżyserów, i co? „Wiadomości” nawet nie wspomniały o rocznicy, a program I i II telewizji publicznej nie przypomniał nawet jednego filmu Kieślowskiego z jego bogatego dorobku. Tylko żal pozostał. O puszczaniu dobrych filmów ze światowego kina, co czasem się zdarza nawet telewizji publicznej o późnych, nocnych porach nawet nie wspomnę, bo to już stało się żenującą tradycją telewizji polskiej.

 

Na koniec mała uwaga. Jest jeden wielki plus tego typu programów typu X-Factor. Są wielce pouczające, gdy tylko się zaczynają wyłączam telewizor i idę poczytać książkę – trawestując słynne powiedzenie. 

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura