Orkiestra miała być Świąteczna, a zamieniła się w czarną i wywołała dyskusje o eutanazji. Dyskusje, które w większości myliły (i mylą) pojęcie eutanazji, eugeniki i zaprzestania uporczywej terapii. Nie pojawiły się jeszcze dyskusje o asystowanych samobójstwach, ale to kolejny temat. Ja też postanowiłem się przyłączyć do tego chóru, ale z trochę innej perspektywy i parę dni później, kiedy emocje już chyba nieco osłabły.
Obecne pokolenie przeżywa przyspieszone odejście od praw boskich na rzecz praw jednostki i indywidualizmu. Zaczęło się od pigułki antykoncepcyjnej, a potem legalizacji aborcji na zasadzie zgodnej z hasłem – to moja macica i mój brzuch. To moje ciało i mogę z nim zrobić to co zechcę i wara wam wszystkim ode mnie. Spojrzenie z punktu praw boskich jest diametralnie inne – ciało to świątynia Boga, ciało należy do Boga, my należymy to Boga i rozwijające się życie też należy do Boga. Cóż, indywidualizm zwyciężył, antykoncepcja jest powszechna, a aborcja też mniej lub bardziej dozwolona. Jak nie w jednym kraju to w innym i turystyka aborcyjna kwitnie.
Kolejny krok rozwoju indywidualizmu to małżeństwa homoseksualne. O ile gdzie nie gdzie osoby starsze i w średnim wieku jeszcze protestują, to sprawa jest w gruncie rzeczy rozstrzygnięta na rzecz tych małżeństw. Dzieje się w to – jak można było przewidzieć - w ramach walki o prawa jednostki. Z tego punktu widzenia naprawdę trudno się nie zgodzić z logiką poglądu, że dwie kochające się osoby mają prawo się pobrać. Są w końcu dorosłe i mogą przecież robić to co chcą. A że dla niektórych to sprzeczne z prawami boskimi? No cóż, to ich strata. Młodzież jest prawie w 100% przekonana do słuszności małżeństw homoseksualnych. Tak więc to tylko kwestia czasu gdy zostaną powszechnie dostępne.
No i dochodzimy do problemów ostatecznych: eutanazji, asystowanych samobójstw i zaprzestania uporczywej terapii. Zaprzestanie uporczywej terapii to temat wymagający osobnego wpisu, dlatego skupię się tylko na dwóch pierwszych zagadnieniach. Żeby uniknąć nieporozumień to jako eutanazję rozumie się zabicie osoby cierpiącej przez osobę trzecią, a asystowane samobójstwo to zabicie się przez osobę cierpiącą (tak wiec samobójstwo), ale w obecności osoby trzeciej, która – na przykład – dostarcza leki lub pomaga założyc wenflon. Dokładnie tak jak to robił Kavorkian, nazywany w swoim czasie - "doktorem śmierć". W asystowanym samobójstwie kluczową sprawą jest to, że sam cierpiący przerywa sobie życie; np. połyka leki, lub otwiera wenflon i wprowadza leki do organizmu. W porównaniu z eutanazją asystowane samobójstwo wpisuje się idealnie w filozofie indywidualizmu. Ciało należy do mnie, życie należy do mnie, dlatego też mam prawo decydować o jego zakończeniu. Tak jak to głosi hasło przedstawione na drugim zdjęciu - "Pozwolcie mi decydować o mojej śmierci". Jest to oczywiście w całkowitej sprzeczności do praw bożych, które głoszą, że życie należy do Boga, a nie do nas, a my jesteśmy Dziećmi Bożymi i mamy spełniać Jego wolę.
O ile eutanazja jest nielegalna w większości krajów (i taka też niech pozostanie) to asystowane samobójstwa mają dużo większą ilość zwolenników. Są też dozwolonew większej ilości krajów. Z krajów europejskich legalne są w Holandii i Niemczech, ale nielegalne w Wielkiej Brytanii. W USA legalne są w trzech stanach, a nielegalne w pozostałych.
Jeżeli popełnienie samobójstwa jest legalne, to dlaczego asystowane samobójstwo ma być nielegalne?Autor tego bloga przewiduje, że to tylko kwestia czasu kiedy asystowane samobójstwo zostanie powszechnie zlegalizowane. Skąd ten pogląd? No cóż; z obserwacji jak bardzo społeczeństwa się zmieniają i jak coraz większy nacisk się kładzie na indywidualizm. Cóż więc ma robić w takiej sytuacji katolik? Opcja jest taka sama jak w przypadku aborcji i małżeństw homoseksualnych. Po prostu robić swoje i trwać przy prawach boskich. Niektórzy walczą i protestują. To też droga, ale moim zdaniem skazana na porażkę.
Może więc na koniec deklaracja by uniknąć nieporozumień: autor tego bloga jest wierzącym i praktykującym katolikiem. Jest przeciwnikiem eutanazji i asystowanego samobójstwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)