Parę zdań wyjaśnienia zanim odpowiem (twierdząco) na pytanie zadane w tytule. Ślązacy są dumni w tego, że bardzo dbają o czystość i schludność. Umyte okna, czyste firany, pomalowane parapety i balkony to standard w starych dzielnicach śląskich, przynajmniej tych, które nie są całkiem zdewastowane przez osuwającą się ziemię i finansową nędzę bezrobocia. Mieszkanie wysprzątane na najwyższy glanc* to standard w śląskim domu.
Cóż więc sprawia, że Chrystus był Ślązakiem? Kto był wczoraj (Dzień Zmartwychwstania) w kościele ten usłyszał:
„Wszedł on (mowa o Szymonie Piotrze) do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu.”
Ewangelie od czasu do czasu przemycają drobne rzeczy o życiu Chrystusa. W tym wypadku też mamy taką drobną, ale jakże znamienną rzecz. Chrystus po tym jak zmartwychwstał to posprzątał po sobie! Odłożył na bok płótna, a chustę dodatkowo zwinął i położył oddzielnie.
Autor tego bloga nie ukrywa, że śląskość płynie w jego żyłach zmieszana z krwią. Dlatego to zachowanie Chrystusa jest tak bliskie mojej naturze, czyli naturze Ślązaka. Ja nigdy bym nie wyszedł z domu bez zaścielenia łóżka, czy tez pomycia naczyń. A dlaczego? Z prostego powodu – a nuż by przyszli znajomi i zobaczyli, że w domu jest maras**. Tak wychowywano w śląskich domach i tak też zachował się Chrystus. Wiedział, że Maria Magdalena i Uczniowie przyjdą do Grobu i chciał by było posprzątane.
*połysk
**brud, błoto


Komentarze
Pokaż komentarze (13)