Ksiądz Mądel (nawiasem mówiąc bloger którego bardzo cenię) napisał rozważania dotyczące niedzielnej Ewangelii (J 21, 15–19). Ksiądz interpretuje słowa Chrystusa „Szymonie, czy kochasz Mnie?” jako pytanie: „Piotrze, czyżbyś się cieszył na mój widok bardziej niż inni, skoro jak ryba skaczesz do wody?”. Ksiądz Mądel jest teologiem, ale tu sie myli.
Kluczowe jest pytanie o miłość, a nie o radość. Pytanie zostaje postawione 3 razy: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Za każdym razem pada odpowiedź „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Pytanie nie byłoby dziwne, gdyby nie to, że dialog toczy się po Ukrzyżowaniu i Zmartwychwstaniu, kiedy to Szymon/Piotr z taką energią wypierał się Chrystusa, a potem zamknął się z większością apostołów we wieczerniku. Dialog nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości – Szymon kocha Chrystusa mimo swych grzechów i niedoskonałości. A Chrystusowi to wystarcza bo daje jasne polecenie: „Paś baranki moje!”
A jaka z tego nauka dla nas? Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że pytanie o miłość jest skierowane nie tylko do Szymona, ale do każdego z nas. I każdy z nas, podobnie jak Szymon Piotr, wyparł się wielokrotnie Chrystusa. Na szczęście na pytanie o miłość - w większości wypadków - odpowiedź jest prosta i jest to odpowiedź pozytywna. Nie mam słów by opisać jak bardzo ważny i absolutnie fundamentalny jest ten fakt. Na nim opiera się najpełniej relacja Bóg - człowiek. Bo przecież każdy z nas ma te swoje różne grzechy i grzeszki. Ale to nic bo miłość do Chrystusa i Jego Kościoła jest ważniejsza od grzechów. Nie tylko miłość Boga do człowieka o której się mówi od pierwszej lekcji religii. Równie ważna, a kto wie, czy nawet nie ważniejsza jest relacja odwrotna - miłość człowieka do Boga. Jest to miłość osobowa bo Szymon został przywołany po imieniu. Autor tego bloga zdaje sobie sprawę, że grzeszy często i na różne sposoby (myślą, uczynkiem i zaniedbaniem), ale ma nadzieję, że w Dniu Sądu Chrystus weźmie pod uwagę, że Lexblue kocha zarówno Jego jak i Jego Kościół. I że ta miłość okaże się ważniejsza niż grzechy i niedoskonałości.
Podobnie zresztą nie tylko z innymi osobami, ale i społeczeństwami. Lewica się cieszy, że mniej ludzi chodzi do kościoła i następuje sekularyzacja. Oczywiście, nie tylko Polski, ale np. Francji, Hiszpanii, czy też Niemiec. Lewica się cieszy, chrześcijanie martwią, ale w tej naszej niedzielnej Ewangelii jest pocieszenie - miłość jest najważniejsza. Nie mam wątpliwości, że większość Francuzów, Hiszpanów i Niemców głęboko kochają Chrystusa i jego Kościół i w potrzebie przypomną sobie o tej miłości wpisanej w historie i staną w jego obronie. Tak jak Karol Młot pod Poitiers.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)