(wyjaśnienie zdjęć w dalszej części wpisu)
Red. Janke zachęca do czytania i pisania recenzji książkowych. Autor tego blogu poleca naszą salonową autorkę – Nathii M. Może nie każdy z jej czytelników wie, że Nathii jest bardzo znaną i uznaną w środowisku dziennikarką tenisową, która regularnie relacjonuje turnieje tenisowe i ma w swoim dorobku relacje z US Open dla Rzeczpospolitej (wspomnienia są tutaj). Nathii prowadziła i prowadzi strony internetowe poświęcone tenisowi; wcześniej po angielsku, obecnie po polsku. Reklamuje ją zresztą skromnie na swoim blogu. Osoba która na s24 często pisze o tenisie (niejaki @Karlin) powinna ustąpić miejsca Nathii bo ona – w przeciwieństwie do @Karlina - naprawdę się na tym zna.
Nathii swoją pierwszą powieść pisała kilka lat temu, drugą pisze aktualnie i na bieżąco umieszcza w odcinkach na s24. Pierwsza książka „Przyjaźń” jest nowatorska na szeregu płaszczyznach. Główną bohaterką jest Ania, dziewczyna z Wałbrzycha, która znalazła się w samym środku walki kolumbijskich i nowojorskich gangów. Teraz po Hunger Games postać ta może nie wydaje się tak nowatorska, ale kiedy Nathii publikowała swoją książkę na s24 była to kreacja absolutnie nowa i rewelacyjna. Pierwsza znana mi nastolatka, która dominuje książkę i na której opiera się akcja. Wcześniej takiej bohaterki po prostu nie było, a akcja opierała się głównie na wyczynach mężczyzn lub dorastających chłopców; ewentualnie na kobietach w stylu Lary Croft o piersiach większych niż rewolwery z których strzela z biodra. Inne postacie też są rewelacyjne; np. homoseksualista-sadysta (bardzo sympatyczny); taka postać też była nowością kilka lat temu. "Przyjaźń" ma bardzo dobre dialogi i zawiera sporo momentów które zaskakują i zostają na długo w pamięci. Przykłady to włączenie urządzeń elektrycznych by światełka z nich sprawiały wrażenie, że bohaterka nie jest samotna; rewelacyjny pościg samochodem (klasyka gatunku, ale opisana od nowa); zaskakujące przejścia od sielanki do akcji pełnej przemocy i gwałtu, np. wydłubanie oka wiertarką. Akcja toczy się głównie na przedmieściach Nowego Jorku poznanych osobiście przez autorkę. Tak wiec w opisach tych przedmieść jak i samego Nowego Jorku czuje się autentyczność.
Akcja książki toczyła się sprawnie, ale załamała się pod koniec. Przyczyny są mi nieznane i takie też niech pozostaną. Nathii zniknęła z s24 na kilka lat po czym wróciła z pomysłem na nową książkę – tą aktualnie pisaną. Czy ma w planie dokończyć poprzednią tego też nie wiem. Wiem natomiast na własnym przykładzie jako czytelnika, że jeżeli spodoba się książka danego autora to potem szuka się jego innych dzieł. Tak więc dobrze jak autor ma w dorobku więcej niż jedną powieść.
Aktualnie Nathii pisze powieść która jest połączeniem science fiction z politycznym thrillerem opartym o skomplikowane polityczne, narodowościowe i religijne realia Rosji. To też nowość bo dużo z nas nie zdaje sobie sprawy jak różnorodna i pełna napięć jest Rosja. Większość bohaterów nosi rosyjskie nazwiska i imiona, a w toczącej się akcji czytelnik wyczuwa wszechobecny duch Putina. Jak przystało na science fiction, Nathii wprowadza sporo nowinek technologicznych. Na przykład podkreślanie teksu na tablecie w różnych kolorach w zależności od użytego palca, albo wizualizacja zamiast przymiarki.
Więcej na temat aktualnej książki nie chcę pisać bo akcja toczy się wartko z nowymi odcinkami zamieszczanymi na blogu w dosyć regularnych odstępach czasowych. Chciałbym się jednak wytłumaczyć z tytułu tej notki i ilustracji graficznej. Po pierwsze Nathii nie unika scen gwałtownych, a wręcz się w nich lubuje i krew w jej książkach nie jest rzadkością. Nathii wprost przyznaje się do fascynacji Tarantino; tak więc łagodnie i układnie u niej być nie może. Ubój, jatka, przemoc i nawalanka to integralne elementy tej prozy. Nie wiem czy to czasem nie jest błąd bo lepszym targetem jej książek wydaje się młodzież, szczególnie dorastające dziewczyny spragnione takich dominujących bohaterek jak te u Nathii (dowód na to to sukces the Hunger Games), ale z inspiracją twórczą autorki trudno dyskutować. Po drugie w aktualnej książce (odcinek 14) znajduje się odnośnik do zarzynania kury, a ja - na pytanie autorki - starałem sie w komentarzach wyjaśnić dlaczego kura biega po obcięciu głowy.
Zdjęcia (kura po dekapitacji i jej obcięta głowa – przyczyna samocenzury tej notki jako 18+) są z ulicy w Miami i stanowią ilustrację uboju rytualnego, a mianowicie ofiar zwierzęcych składanych – było nie było – w Stanach Zjednoczonych. Południowa Floryda (Miami i okolice) to wrota USA na Amerykę Łacińską i Centralą. Jak z definicji wynika, wrota prowadzą w dwie strony i Miami ma znaczny procent ludności pochodzącej z Karaibów. Ci przywożą ze sobą zwyczaje i religie mało znane białemu człowiekowi. Elementem tych praktyk są ofiary ze zwierząt; najczęściej z kur i kóz. Ktokolwiek miał okazje powłóczyć się po Miami, ale po ulicach nie odwiedzanych przez turystów, lub pojechać bardziej na południe na Key West, ten jest zaskoczony ilością kur hodowanych w tej – jakby nie było – kilkumilionowej metropolii. Gdakanie kur i pianie kogutów są bardzo częste w Miami, a normą na Key West. Duża część z tych zwierząt kończy jako zwierzęta ofiarne. Prawo w USA pozwala na ofiary ze zwierząt, ale zabrania wyrzucania zwłok. Tak więc ten kto zarżnął tego kurczaka ze zdjęć nie popełnił przestępstwa ucinając mu głowę, ale wyrzucając jego zwłoki na ulicę.
Miami i okolice to – nawiasem mówiąc – ulubione miejsce rekreacji prezydenta Wałęsy i rezydencja ministra Drzewieckiego (tego od "Polska to dziki kraj") i jego żony, która lubi też tam „kupować”. Więcej na ten temat można przeczytać idąc za tym linkiem lub guglując o Drzewieckim i jego żonie (koniecznie z uwzględnieniem zakupów). Żeby jednak nie było tak smutno na koniec i żeby wrócić do Nathii to Miami jest również miejscem jednego z największych triumfów Radwańskiej, a mianowicie zwycięstwo w Sony Open w 2012 r, kiedy w finale pokonała Szarapową.
Tak wiec - owocnej twórczości Nathii, zarówno literackiej jak i dziennikarskiej.



Komentarze
Pokaż komentarze (39)