lexblue lexblue
1156
BLOG

Nie chylę czoła przed blogerem Bosonem

lexblue lexblue Rozmaitości Obserwuj notkę 33

Myślę, że wielu z użytkowników s24 zetknęło sie z blogerem Bosonem i dla większości kontakt ten był tak przyjemny jak dotyk spoconej dłoni. Ja na niego trafiłem jakiś czas temu czytając jego banalnie idiotyczną notkę o internecie. Zakwalifikowałem go wtedy jako kolejnego salonowego frustrata z wygórowanym ego i mentalnością pijaczka. Okazuje się jednak, że Boson ma wskaźniki dorobku naukowego przy którym wsiąka wszelka konkurencja.

Żeby sprawę wyjaśnić muszę zrobić dygresję. Otóż naukowcy (przynajmniej ci w naukach ścisłych) potrafią dość dobrze ocenić dorobek naukowy. Za wskaźniku służą między innymi indeks h (co to jest chętnie wyjaśnię w komentarzach, jeżeli ktoś spyta) i ile razy prace danego autora były cytowane w literaturze naukowej. Im większy indeks h i im większa ilość cytatów tym większy wkład w naukę.

Nie będzie przesadą jak powiem, że wskaźniki dorobku naukowego Bosona* zwalają z nóg; dosłownie, a nie w przenośni i bez śladu sarkazmu. Jego indeks h ma wartość 69, co jest – proszę mi wierzyć – wartością astronomiczną. Dla porównania Binienda – uważany przez niektórych na s24 za największą sławę nauki polskiej - ma indeks h = 11. To głęboka i czarna piwnica w porównaniu z Bosonem. Porównań ciąg dalszy: Artymowicz (znany na s24 jako YKW) ma indeks h = 23, a profesor Broda ma indeks h = 27. I Artymowicz i Broda mają świetny dorobek (moje osobiste wyrazy szacunku), ale osiągi Bosona to mimo wszystko inna galaktyka.

Artykuły w których Boson jest współautorem były cytowane 19863 razy (i stale przybywa). Ponownie – astronomiczna liczba. Jego najczęściej cytowana praca ma tychże cytatów 1930. Dla porównania, wszystkie prace naukowe Biniendy zebrane do kupy mają raptem 457 cytatów, czyli ponad 40 razy mniej od ilości cytowań prac Bosona i ponad 4 razy mniej niż jego jeden artykuł. Oznacza to, że kierując się ilością cytowań cały dorobek naukowy Biniendy jest 4 razy mniejszy niż jedna praca Bosona. Fascynujące jest porównanie Bosona z aktualnymi (2014) noblistami z fizyki: Boson h=69, Akasaki h=62, Amano h=61.  Ilość cytatów: Boson 19863, Akasaki  18385, Amano 17910. Tak proszę Państwa, nasz salonowy, dzielny bloger Boson ma wskaźniki dorobku lepsze niż aktualni nobliści z fizyki, a pewnie też większość tych z lat poprzednich.

O co więc w tym wszystkim chodzi? Dlaczego Boson szaleje na blogu Coryllusa i pisze swoje żałośnie naiwne notki jak te o internecie, czy też stara się tłumaczyć na czym polega odbicie w lustrze niczym nieudolny nauczyciel fizyki? Dlaczego zamiast pakować się do Sztokholmu po odbiór Nobla wymyśla idiotyczne nazwy dla PO, pracuje jako chłopiec na posyłki u Coryllusa („Boson wrzucił wczoraj link do strony”), śledzi kto jest ojcem Andrew Michty i zwalnia trenerkę Radwańskiej? Dlaczego przyjmuje z pokorą poganianie Coryllusa do napisania książki (Coryllus do Bosona: „Boson, weź się nie kompromituj....gdzie jest twoja książka?”) zamiast szlifować podziękowania po odbiorze Nobla? Po co mu książka po 30 zł (strzelam; nie wiem po ile Coryllus sprzedaje) od sztuki, kiedy Nobel to milion dolarów na rękę lub do podziału? Dlaczego honor i etos naukowca zamienił na mentalność pijaczka piszącego wyzwiska w stylu: „jesteś zwykłym, śląskim idiotą”, „jesteś śląskim wymoczkiem”, itp.**?

Wyjaśnienie wydaje się proste i znajduje się u źródła. Prace Bosona maja niebotyczną wręcz ilość współautorów. Jego najczęściej cytowana praca ma tych współautorów ok. 3000 plus/minus 500. Ja ich oczywiście nie liczyłem*** bo bym musiał poświęcić na to większą część dnia, dlatego liczba jest podana w przybliżeniu do kilku setek. Nieopatrznie chciałem wydrukować tą listę i drukarka wypluła mi 27 stron z nazwiskami; w tym oczywiście nazwisko naszego dzielnego blogera. Jego kolejna najczęściej cytowana praca ma nazwisk współautorów na 10 stron. Nasz bloger tkwi gdzieś tam w środku tych nazwisk, ale każdy z tych 3000 plus/minus 500 współautorów korzysta w ten sam sposób równo nabijając sobie dorobek i dobijając do astronomicznego indeksu h i równie astronomicznej liczby cytowań. To oczywiście przykład absolutnie niespotykanej gdzie indziej inflacji i deprecjonowania dorobku naukowego. Możliwe tylko w kołchozie Unii Europejskiej.

Dlatego też nasz salonowy bloger Nobla niestety nie dostanie i musi dorabiać u Coryllusa, najbardziej anty-uniwersyteckiego blogera na s24. Boson jako naukowiec to dziecko kołchozu, żyjące z kołchozu, ale udające, że kołchoz to każdy tylko nie on. Z jednej strony zbiera frukta jako jeden z 3000 (+/- 500) autorów publikacji, a z drugiej uczestniczy w anty-naukowych nagonkach Coryllusa, anty-„Systemowej” (koniecznie z dużej litery) pisaninie Osiejuka, ich wszechobecnym narzekaniu na „obalanie budżetów” i na przywileje tych co mają do tych „przewalanych budżetów” dostęp. A my zamiast być dumni z kolejnego noblisty będziemy dalej raczeni kolejnymi notkami Bosona i jego nieudolnymi próbami wyjaśnień praw fizyki jak te o odbiciu lustrzannym. Dlatego ja nie chylę czoła przed Bosonem.

*Podane przeze mnie dane są powszechnie dostępne. Nazwisko Bosona znam, bo się przedstawił; nie mam jednak zamiaru podawać go na blogu. Na podstawie podanych danych osoby nie da się zidentyfikować, a wskaźniki dorobku naukowego zmieniają się z dnia na dzień.

**By sprawa była jasna - wyzwiska spływają po mnie jak zeszłoroczny śnieg. Nie lubie jednak anty-śląskiego rasizmu.

***Policzyłem ilość nazwisk na 1-szej stronie i pomnożyłem przez ilość stron. Przybliżenie jest spodowane tym, że nazwiska mają różną długość i ich liczba na poszczególnych stronach nie jest taka sama.

lexblue
O mnie lexblue

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Rozmaitości