Kibicuje Blaugranie od czasów Koemana i Stoiczkowa. Był w tym czasie wiele pięknych chwil ,były i upokorzenia a la 0-5 z Realem , ateński finał LM z Milanem czy narodziny gwiazdy Szewczenki, które były dość bolesne …
Nie pisze o tym by się chwalić stażem ,ale żeby uwiarygodnić swoją obserwację, że gdy w latach 90.tych Barca pukała nieskutecznie do bram „topowych” drużyn świata cieszyła się większa przychylnością obserwatorów. Gdy za Rijkaarda / Guardioli osiągnęła ten status opcja „bij i oskarżaj o wszystko mistrza” zyskuje coraz to nowych zwolenników.
Tak było po wyeliminowaniu Chelsea w sezonie 2008/09.Nie będę ukrywał, ze remis na Stamford Bridge był w dużej części zasługą sędziego. Światek piłkarski aż zasapał z oburzenia i współczucia Chelsea. Oczywiście to, że rok wcześnie to Chelsea wyeliminowało Barcę po golu zdobytym po faulu Johna Terry’ego na bramkarzu uleciało z wybiórczej pamięci „sprawiedliwych”.
„Barcelona+ sędzia = Arsenal odpada z LM” Krzyczy tytuł notki Hackera, a w samej notce historia „skręcenia” przez sędziego Arsenalu. Wenger grzmi, grzmią „The Gunners” i ich fani.
A ja sobie pozwolę wrócić do pierwszego meczu. W 38 min. Barca prowadzi na Emirates 1-0, piłkę otrzymuje Pedro, ale przegrywa pojedynek sam na sam ze Szczęsnym. Do odbitej piłki dopada Messi i jest 2-0! A jednak nie ,bo sędzia dopatrzył się spalonego. Powtórki wykazują, że nie może być o nim mowy. Chwilę później kolejny spalony Pedro wzięty z sufitu. Słodką tajemnica sędziego Rizzoli pozostanie fakt dlaczego mecz dokończył Song, który popelnił „x” brutalnych fauli kwalifikujących się na drugą żółtą kartkę. Mecz kończy się zwycięstwem Arsenalu dzięki zrywowi w końcówce. Po meczu Pep Guardiola nie próbuje szukać tanich usprawiedliwień.
Wróćmy do rewanżu i dwóch największych „przekrętów” .Zacznę od karnego. „Dwie minuty później sędzia podyktował (nie wiem skąd?) rzut karny po faulu Koscielnego na Pedro” pisze Hacker. To ja może spróbuje wytłumaczyć. Xavi zagrywa piłkę w pole karne. Próbuje ją przeciąć Kościelny, ale nie trafia w piłkę. Trafia za to ewidentnie w nogi Pedro i według mojej wiedzy na temat przepisów gry w piłkę nożną sytuacja jak najbardziej nadawała się do podyktowania „11”
Przejdźmy do sytuacji nr 2, czyli czerwonej kartki dla v.Persiego. Oddajmy głos Wegnerowi - „Rozmawiałem z ludźmi z UEFA i byli zszokowani tą decyzją. To zabiło obiecujący mecz, ale nie wiem dlaczego. Nie potrafię tego zrozumieć. Nawet jeśli Robin słyszał gwizdek, to czy kiedykolwiek widzieliście, aby piłkarz za takie coś wyleciał z boiska”
Otóż tak, Panie Wegner – ja słyszałem ! Jeśli piłkarz otrzymuje drugą żółtą kartkę to musi opuścić boisko. Ta zasada w futbolu obowiązuje już jakiś czas….. Jeśli Robin słyszał gwizdek to nie ma o czym mówić – za grę po gwizdku dostaje się „żółtko” i tyle. Oczywiście van Persie tłumaczy się, że nie słyszał, ale raczej trudno w to uwierzyć patrząc w jaki sposób próbował skończyć tę akcję. Po drugie przyjmował piłkę zwrócony w stronę linii bocznej i musiał widzieć uniesioną chorągiewkę „bocznego”.
Reasumując - zamiast szukać winy sędziów podziękujmy im za to, że emocje w tym dwumeczu nie zakończyły się po pierwszym starciu na High… (znaczy się na Emirates Stadium – co za czasy …..)


Komentarze
Pokaż komentarze (16)