LillaWeneda LillaWeneda
745
BLOG

"My informujemy - oni kłamią"...?

LillaWeneda LillaWeneda Polityka Obserwuj notkę 10

Czy Zespół Parlamentarny, pan Misiewicz, pan Sakiewicz czy może pan Gitis chcieli zarobić na publikacji "28 dni po Smoleńsku" to osobny problem. Dwa lata pracowano w Sejmie RP nad wyjaśnieniem katastrofy, która wciąż dla wielu jest tajemnicą, waga tego śledztwa jest więc niezaprzeczalnie duża. Dla jednych dystrybucja książki WYŁĄCZNIE jako towaru komercyjnego będzie czymś brzydkim i niemoralnym, dla innych zwykłą zapłatą za ogólnie podjęty trud. Tym bardziej, że książkę ostatecznie wycofano jako "niegotową" więc nikt nie zdążył na niej zarobić.

Tę kwestię, w mojej opinii, każdy powinien rozważyć samodzielnie, zgodnie z własnym sumieniem i poczuciem przyzwoitości.

Moja uwagę zwróciło coś innego - mianowicie przyłapano kilka osób na kłamstwie. Kłamstwie tym bardziej widocznym, ze, niczym u Moliera, wypowiedzianym przez osoby cieszące się ogromnym (jeśli nie całkowitym) zaufaniem całkiem sporej rzeszy narodu.

Skłamał pan Macierewicz prezentując wydrukowaną książkę i informując, ze będzie ona dostępna po 20 sierpnia w księgarniach. 
Pan Misiewicz w niezalezna.pl: "Ww. Raport do dnia dzisiejszego jest uzupełniany i trwają nad nim prace redakcyjne. Nie ma go więc na stronie internetowej, ani żadne wydawnictwo nie uzyskało zgody na jego publikację."

Skłamał pan Sakiewicz twierdząc, ze nie ma nic wspólnego z towarem oferowanym przez Księgarnię Gazety Polskiej mimo, że do książki dołączono płyty CD z materiałami z m.in. niezalezna.tv - organów ściśle związanych z panem redaktorem.

Skłamał pan Gitis mówiąc w gazeta.pl że książki nikomu nie sprzedał, bowiem fizycznie ona nie istnieje, kiedy o zakupie informował bloger Wywczas. Dodam w tym miejscu, że działo się to jeszcze wtedy, kiedy chciał jedynie zrobić "psikusa" i udostępnić raport w internecie tym wszystkim, których nie stać na zapłacenie 65 złotych. Nikt i nic nie zapowiadało konieczności wycofania książki a po zapewnieniach pana Macierewicza w materiale niezalezna.tv można było mieć pewnośc, że to oryginalna, skończona publikacja, oficjalnie dopuszczona do dystrybucji.

W dodatku pan Sakiewicz wczoraj w kilku miejscach wystosował tekst traktujący o swojej uczciwości, opowiadając o licznych poświęceniach, jakie stały się jego udziałem. W niniejszej notce zapewnił także, że nie jest już udziałowcem Wydawnictwa Rejtan, co być może niewiele znaczy, bowiem jeszcze we wczorajszym KRS widniał ten pan jako właściciel 55% udziałów. Pobieżna analiza każe przypuszczać, ze mógł je zbyć już po całej "aferze". Co ciekawe, jedynie w Salonie 24 można swobodnie skomentować ten artykuł, na rodzimych stronach tego pana działa bardzo solidna cenzura, która nie dopuściła mojej bardzo grzecznie wystosowanej prośby o wyjaśnienie całej "awantury", skoro zabrakło go w tekście głównym.

Nie tyle cała sprawa jest bulwersująca (choć lobby spółek byłych i obecnych pana Sakiewicza jest dość kontrowersyjne), ale sposób, w jaki kilka osób próbuje się z niej wytłumaczyć. I to osób, które za motto na swej stronie mają: "My informujemy, oni kłamią"...

I na koniec pytanie, zadane już w mniej grzecznym tonie:
"Dlaczego więc wydawnictwo Rejtan rozpoczęło masową sprzedaż materiału, co do którego publikacji żadne wydawnictwo nie uzyskało zgody? I dlaczego książka była dostępna w Księgarni Gazety Polskiej?"

Tekst pierwotnie (w skróconej wersji) ukazał się na blogu pani Leonardy Bukowskiej jako próba wyjasnienia jej wątpliwości w tej sprawie..

LillaWeneda
O mnie LillaWeneda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka