A jednak trafiają się miłe wiadomości. Ot, na sto piędziesiątej trzeciej stronie Rzepy możemy znaleźć notkę, że nasi drodzy i dozgonni (niestety raczej do naszego zgonu) moskiewscy przyjaciele zwijają się coraz dynamiczniej. Z osiemdziesięciu paru regionów 34 nie jest w stanie wypłacać obowiązkowych świadczeń, domagają się pożyczek i dofinansowań. Budżet ma deficytu na poziomie 7,5%GDP, a wzrost gospodarczy opiera się o -10%. Produkcja przemysłowa poleciała o kolejne 17% (swoją drogą nie jest to zaskoczenie - oni coś produkuja poza ropą?).
Normalnie może by mi było ich trochę żal, ale im bardziej ich słucham tym bardziej myślę że mają czego chcieli. To zresztą nauczka dla wszystkich bystrzachów, którzy wierzą że inwestycje w zbrojeniówkę to świetna recepta na wzrost. Towarzysze zza Buga zgodnie z wszelkimi procedurami zainwestowali, zużyli, nawet wojnę zrobili i wygrali. A efekt? Jakby nie patrzeć ujemny.
Tak że wszystko wskazuje na to, że o ile cena ropy nie skoczy znów w kosmos (co niestety jest możliwe), to kraj Dostojewskiego i Gorkiego czas jakiś będzie się musiał zastanawiać co do garnka włożyć, a nie gdzie budować nowy rurociąg. Jak mawiają Rosjanie: cudze nieszczęście - potrójna radość...
41
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze