Pani minister Kudrycka jest niesamowitą osobą. Dzielnie walczy, zębami i pazurami o tytuł najgłupszego ministra (a konkurencja spora, bo np. pani Hall nie próżnuje i reformuje edukację ile wlezie). Trzeba jednak przyznać że p. Kudrycka potrafi okazać minimum rozsądku: otóż właśnie zaproponowała konkretne przepisy na wypadek bankructw wyższych uczelni. Dlaczego rozsądku? Elementarne - przecież pod zarządem pani minister uczelnie niedługo popadną w tarapaty. Zaiste jest to niesamowite - z góry zakładać że doprowadzi się powierzone swojej opiece instytucje do totalnego bankructwa. Myślę że następnym posunięciem będzie przypomnienie skąd wziął się tytuł kwestora: studenci ruszą szukać dotacji z miskami po domach...
Jak poważne szkody może wyrządzić jedna skrajnie niekompetentna (w dziedzinie nauki, bo lizusem jest kompetentnym wyjątkowo, że przypomnę jak rzuciła się kontrolować Zyzaki)? Nauka jest materią dość delikatną. Na razie uczymy raczej na eksport - wysyłamy magistrów na zachód, niech robią kariery. Ale myślę że pani minister zadba o to żeby nie było takiego problemu. Doprowadzi wszystkie Uniwersytety w Polsce do poziomu prowadzonego niegdyś przez siebie policealnego studium nauczycielskiego i już nikt nam młodych naukowców podbierał nie będzie. Nie będzie czego...


Komentarze
Pokaż komentarze