W piątkowej Wybiórczej p. minister Kudrycka po raz kolejny zaczęła tłumaczyć jak bardzo doskonałe są jej plany zmian w zasadach studiowania. Przeczytałem od początku do końca, a potem do tyłu - nie za wiele zrozumiałem, ale jedna rzecz wyraźnie rzuca się w oczy: pani profesor ma schizofrenię i to ciężką. Cały artykuł jest lamentem i labiedzeniem na temat tego jak okropne jest że studenci studiują na wielu kierunkach i zajmują miejsca dla innych. Ale jednocześnie przypomnę pewien drobiazg: ta sama pani minister (a może jej inna osobowość) właśnie klepnęła dopłaty do niektórych studiów, bo nikt tam nie chce iść. Czyli mamy za dużo studentów i spryciarze, zajmujący więcej niż jeden kierunek, blokują dostęp do edukacji różnym Jankom-Muzykantom i inszym Antkom wbrew wysiłkowi siłaczki Kudryckiej, ale mamy też studentów za mało i musimy im płacić, żeby zechcieli łaskawie zjawić się na jakimś wydziale - choćby po wypłatę.
Pani profesor, ja błagam: niech pani sobie kupi pigułki z suszonej żaby, niech je pani zażywa często i może się poprawi. Bo jest źle, i obie strony pani osobowości są przeciw sobie. A tak, może się poznają i polubią, i razem zrobią coś dobrego? Zamiast solidaryzować się ze studentami, niech pani się zsolidaryzuje ze swym drugim ja?
Bo na razie jedyne racjonalne wyjaśnienie jakie widzę, to finansowanie pod stołem środowiska uczelni prywatnych (patrząc na listę uczelni, które dotacje na kierunki rzadkie dostały) i próbę przytłamszenia cwaniaczków z uczelni publicznych. Ale to brzydkie podejrzenia i się ich wstydzę, przepraszam za nie z góry.
128
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)