Donek wyszedł dziś z Pałacu Prezydenckiego cały w skowronkach, oznajmiając nam jakie to cudowne ma pomysły, żeby w roku wyborczym nie podnieść podatków. W zasadzie widać że rok wyborczy jest jedynym zmartwieniem premiera, potem - choćby potop.
Cudowne pomysły premier ma dwa, naprawdę rewelacyjne. Pierwszy, to przyciąć armię. Zasadniczo niezły, tyle że kasując pobór i dbając o militarne zaangażowanie na świecie spowodował że w budżecie armii nie ma z czego ciąć. Nie ma zaciągu, nie ma broni, nie będzie nic. Armia Kononowicza?
No ale to zwykły hazard: jak armia nie będzie potrzebna przez najbliższych dziesięć lat - wygraliśmy. Będzie potrzeban - sorki, to już po kadencji tego rządu, kto o tym będzie pamiętał. Premierowi zwracam tylko uwagę, że na blef ogłoszony blefem w telewizji inni gracze mogą się nie nabrać...
Drugi pomysł jest jeszcze zabawniejszy, bo samosprzeczny z boskim Donkiem. Otóż premier chce wyciągnąć (na chama) kasę z NBP. Nie znam się na ekeonomii rewelacyjnie, ale widzę tylko dwa sposoby: dodrukować albo zmniejszyć rezerwę. Co znaczy pierwsze - wszyscy wiemy, inflacja. Co znaczy drugie? Normalnie niewiele, mamy kryzys, trzeba zaryzykować, złotówka nisko stoi więc trudno nas ograć. Ale: przypominam, ze nasz błękitnooki cudotwórca, zapewne upaliwszy się nieco, obiecywał nam wejście do strefy euro. Może już nie 2012 - skorygowaliśmy, niech będzie 2014. A to znaczy, że przez 2-3 lata musimy móc obronić kurs na pewnym poziomie. Nie obroni go premier (choćby sprzedał dom i samochód) ale NBP. A jeśli NBP z powodu braku rezerw przegra z jakimś sępem pokroju Sorosa to będzie naprawdę niefajnie. Niefajnie dla nas, premier (pewnie już prezydent) sobie poradzi.
W związku z tym zastanawiam się, czy premier już z Euro i ERM zrezygnował, tylko powie nam jak ucieknie do pałacu? Czy też podejmie grę wyrzucając najpierw połowę atutów? Pewnie to drugie, szkoda tylko że licytuje naszymi pieniędzmi.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)