Dziś na lekko, ot malutkie spostrzeżenie dotyczące dziennikarskiego kunsztu. Otóż jedną z zabawniejszych cech ukochanej naszej Gazety Wybiórczej, jest to, że nie trzeba wcale umieć czytać (ze zrozumieniem nawet nie wolno!), by wiedzieć z góry kto jest zły w danym tygodniu. Wystarczą zdjęcia na okładce.
Wchodząc dziś na stronę gazety na pierwszym miejscu duża reklamówka jakiegoś artykułu o nowych biskupach. Duża ilustracja, trzy zdjęcia i już wiadomo o co chodzi - bez czytania. Starannie dobrane fotografie, odpowiednie światła, fachowo wybrane ujęcie i już wiemy - pierwszy tępy, drugi kanalia a trzeci pasjonat i furiat. Jestem pewien, że osoba nie znająca słowa po Polsku potrafiłaby wyłącznie dzięki kunsztowi fotografa jednoznacznie opisać zawartość artykułu, opinię gazety o nowych biskupach i co o tym (zdaniem redakcji) myśleć.
Jest tak z większością artykułów w wiodącej gazecie opiniotwórczej: na każdym zdjęciu prezydent mały, zahukany, niepewny. Za to Kutz - o, to bystrzacha jakich mało. Że zasadniczo wielki Ślązak bełkocze od rzeczy - a kto by bełkot czytał, fotka wystarczy.
Dla mnie to jest fantastyczna rozrywka - zaglądać tam co dzień i po fotografiach rozpoznawać, czy dziś dana osoba jest mężem stanu czy niekompetentnym durniem. Pozwala to szybciej wychwycić zmianę w linii gazety niż jakieś tam mętne Wielowsiowe ględzenie w redakcyjnych komętarzach (przez duże Ę). Szczerze polecam na rozpoczęcie dnia fotozagadkę: kto dziś jest Czarnym Ludem?
Tak przy okazji jeszcze jedno - nie ma chyba drugiej tak zaangażowanej w zdrowie moralne i duchowe kościoła siły jak Gazeta Wybiórcza. Co w przypadku medium tak ateistycznego wydaje się nieco dziwne. Dlaczego u cholery obchodzi ich że biskup jest importowany z Watykanu? Ja rozumiem żeby Gość Niedzielny, ale przecież ich target to za często w kościele nie bywa? Ech, nie zrozumiem chyba, za głupi jestem.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)