Przeżyłem właśnie głęboki szok: Niemcy nie są w Europie. Wiedziałem, że my, zakompleksione i nieudaczne Polaczki znajdujemy się daleko poza marginesem cywilizowanej Europy, to oczywiste. Ale zawsze wierzyłem że nasi germańscy bracia są w niej od dawna. Naprawdę wierzyłem, nawet w atlasie (komunistycznym, ale zawsze) w Europie byli.
Cytuję za p. minister sprawiedliwości Niemiec: "Musimy wprowadzić u nas europejskie rozwiązania prawne pozwalające homoseksualistom adoptować dzieci - stwierdziła minister.". No kurczę, czarno na białym - europejskie. Czyli rozwiązania Niemieckie europejskie nie są. Co więcej, francuskie też nie są (prawodawstwo w tym względzie podobne jak w Niemczech). Tym samym ruchem pani minister odważnie i chwacko wywaliła poza europejskie nawiasy Włochy i Portugalię i Szwajcarię (nie wspominam o Irlandii, bo oni - wiadomo parszywa owca co się ośmiela źle głosować). Bo że cała Europa Środkowa i Wschodnia to kryptoazjaci wiedziałem od dawna.
Z tego wynika że Europa redukuje się radykalnie, z kontynentu (subkontynentu) dziś został już tylko żałosny ogryzek, cała reszta Europę goni.
Ja bardzo proszę - przestańmy używać słowa europejski i postępowy zamiennie. Ja wiem, że to się nazywa dowód społeczny (wszyscy już w Europie tak mają, tylko my jesteśmy wsioki), ale nie wolno z nim przeginać. Bo okazuje się że "europejskie rozwiązania" są zwykłą hucpą i łganiem w żywe oczy. Niech słowo znaczy mniej więcej tyle co znaczy, a nie chore ekstrapolacje pasujące do propagandowych kłamstw. To nie są rozwiązania 'europejskie'. To są rozwiązania postępowe. I jak nazwiemy je słowami do tego przeznaczonymi, to będziemy mogli o nich rozmawiać. Bo na razie to tylko bełkot kretyna.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)