Limes Inferior Limes Inferior
156
BLOG

Dlaczego ustawę o broni i tak trzeba zmienić

Limes Inferior Limes Inferior Polityka Obserwuj notkę 11

Ostatnio znów zaszumiało i znikło w sprawie zmian w ustawie o dostępie do broni. I jak zwykle temat pojawił się w formie jest dobrze, pozwoleń nie ma, po co zmieniać, Polacy durnie - zobaczą pistolety to się pozabijają. W podobnym tonie jeden czy dwa komentarze w Salonie i sprawa zdechła.

Charakterystyczna jest totalna nieznajomość obecnego stanu prawnego - wszystkie opinie 'nie dotykać' opierają się na głębokiej wierze, jak to jest doskonale i świetnie. Mądrzy ludzie czuwają, aby żaden szaleniec broni nie dostał i tylko jacyś nieodpowiedzialni militaryści gardłują za dzikim zachodem na ulicach Warszawy. Niestety, wygląda to nieco inaczej, by nie powiedzieć - zgoła odmiennie.

Obecna ustawa składa niemal wszystkie decyzje dotyczące broni w ręce policji. Niemal wszystkie, ale pozostałe policja dodatkowo sama sobie uzurpuje. Jednocześnie policja żywi ogromną niechęć do broni w posiadaniu zwykłych Kowalskich czy Marciniaków i sama ustawia się jako strona w sporze. Dodatkowo jako instytucja stworzona do obrony prawa, w tym akurat względzie prawo niejednokrotnie nagina lub narusza (czego potwierdzeniem są np. wyroki NSA w sprawach o bezprawne odmawianie pozwoleń na broń). Tak jak w rewolucyjnym sądzie prokurator jest jednocześnie sędzią.

Niestety, policja nie odmawia dostępu do broni wszystkim, a jedynie tzw. szarym obywatelom. Jest oczywistym, że każdy policjant i wojskowy (nawet emerytowany) pozwolenie dostaje niejako z automatu. Podobnie wszyscy posłowie, senatorowie i bonzowie partyjni. Ważni i bogaci prezesi - również. Co więcej zdarza się, że dostają pozwolenie również policyjne 'wtyki' w półświatku, czyli po naszemu mówiąc - skaptowani bandyci. Szczytem wszystkiego było znalezienie u poszukiwanych listem gończym bandytów sportowej wersji kałacha (tzw. radom hunter), na którą dostali pozwolenie od przekupnej gliny. Jednocześnie sportowcy nie mogą takiego karabinka zarejestrować, bo się panom policjantom nie podoba.

Przypomnijmy sobie sprawę Barbary Blidy - ma pozwolenie na broń (po co?), nie była zrównoważona psychicznie (nie zastrzeliła by się gdyby była), ale to nie jest temat dla nikogo w tym pięknym kraju. Nikt nie spytał o orzeczenie i ostatni termin badań lekarskich, ani o to kto pozwolenie wydał. Pani Blida była ponad szarym człowiekiem, i jej się przywilej posiadania broni po prostu należał. A Kowalski - morda w kubeł.

Policja dodatkowo próbuje kontrolować wszystkie sprawy o broń się ocierające, tak jak proch do replik broni historycznej. Broń taka jest od pewnego czasu legalna - słusznie, nie jest groźniejsza niż siekiera czy łuk. Ale policja groziła odebraniem koncesji sklepom handlującym bronią, jeśli spróbują proch czarny sprzedawać komukolwiek kto nie ma pozwolenia. Ten sam proch, który do swej armaty znajomi rycerze ucierali na działce w ilościach hurtowych i który każdy może wydłubać z petard sprzedawanych w supermarketach. Ale to detal - ważne jest to, że nie ma prawa w Polsce, które nawet przy dialektycznej interpretacji pozwala zabronić handlu prochem - wszyscy sprzedają petardy. Ale groźba odebrania (zawieszenia) koncesji jest realna. A rok pierepałek z gliną to zamknięcie interesu - nikt nie wytrzyma takiego przestoju. Czyli służby państwowe stosują bezprawnie szantaż, zmuszając przedsiębiorców do naruszania prawa. Kogo to obchodzi?

Prawo nie powinno zostawiać tak dużej swobody decyzji urzędnikom, nawet - a może zwłaszcza - tym w mundurach. Zresztą musimy i tak prawo zmienić - Unia nasza kochana tego wymaga. Zmiana prawa nie musi oznaczać wcale strumieni ołowiu przecinających powietrze, jak w gangsterskim filmie. Nie musi nawet oznaczać jakiejkolwiek liberalizacji dostępu do broni. Niech w pierwszej kolejności oznacza tylko spójny, zwarty zestaw reguł, mówiących komu, na co i na jakich zasadach pozwolenie przysługuje. Takie kryteria mogą być restrykcyjne, ale niech będą równe, a przynajmniej jawne. Jeśli ktoś ma uprawnienia specjalne niech będzie to w ustawie napisane czarno na białym, np. poseł na sejm ma prawo do pozwolenia, bo dziś  wszystkie reguły są tylko głowie komendanta i kilku referentów w ponurych gmaszyskach Komend Wojewódzkich Policji.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka