Gazeta wyborcza smutna jakaś. Kolejne wyroki w sprawie kaczystowskiej dyktatury i kolejna klapa. I żałosne popiskiwanie, że te wyroki niczego nie dowodzą, bo Ewa Siedlecka i cała redakcja dobrze wiedzą jak było naprawdę. Jeszcze trzy dni temu czytałem jak to sąd rozstrzygnie że CBA nieomal przewrót szykowało, że jest policją polityczną, i jak to się po wyroku dostanie Kaczystowskim brunatnym mendom, co się za mleczarza podszywają. Jak się po wyroku chłopcom Kamińskiego nie dostało, to najpierw było w gazecie cicho, a potem dopiero smutne komentarze. Że tak na prawdę to wyrok w innej sprawie, że my mamy pytania, na które chcemy poznać odpowiedź, że w ogóle. Czyli sądy mogą się pomylić, a ich wyrok nie zawsze jest sprawiedliwy?
Druga sprawa wałkowana parę dni temu - nieszczęsne podsłuchy. Sąd miał wsadzić kogo trzeba i na zawsze zniszczyć kaczystowską zgraję. Nic z tego: okazało się że, niestety, sędziowie muszą jednak spojrzeć na jakiś durnowaty kodeks i oprzeć się na nim. Nie mogą, tak jak Trybunał Konstytucyjny chwycić się drugiego artykułu i na jego podstawie zasądzić dożywocia. Ech, gdzie stary dobry paragraf 58... I tylko jęki że sąd potwierdził wszechmoc służb.
Co jest w tej całej jękliwej publicystyce znaczące? Ano przypomnijmy sobie, publicyści mają nie kwestionować wyroków sądów, przez kilkanaście lat na ten pseudoargument powoływali się paradziennikarze z Wybiórczej. A dziś? Co się zmieniło?
Rzecz druga, to służbomania. Wiele lat cyngle Michnika opisywali jak to Maciarewicz i wszyscy chorzy prawicowcy widzą wszędzie tylko służby i agentów. My tu wszyscy żyjemy w raju, a oni mówią że jacyś mniej lub bardziej byli ubecy ustawiają wszystko za kulisami, podsłuchują i śledzą. Tacy głupi byli ci prawicowcy, wszędzie tylko służby widzieli, no po prostu paranoicy o oczach ziejących nienawiścią. A dziś? "Czyli tajne służby wyjęte są spod realnej kontroli. Apel adwokatów, by sąd wskazał granice działań służb specjalnych, pozostał wołaniem na puszczy.". Ojej, czyli jednak są jakieś tajne służby, i nie ma nad nimi kontroli?
Wszyscy wiemy, że gazeta po prostu nienawidzi Kaczorów, więc napisze byle co, byle przeciw. Ale część autorów z Czerskiej ma jakieś życiorysy. Ich czytelnicy to raczej sekta, która ślepo uwierzy w każdą tezę i argumentów nie czyta, ale autorzy je znają. Wiedzą doskonale że kłamią. I nie robią tego dla pieniędzy, więc z jakiegoś powodu. Co ich pcha do tego, że kłamią, skoro część przynajmniej sporo ryzykowała walcząc o prawdę? Nie jestem w stanie tego pojąć


Komentarze
Pokaż komentarze (5)