Pan Witold Gadomski popełnił jakiś czas temu długaśny artykuł o stanie uczelni w naszym pięknym kraju i o tym, że jednak nie jest super. Przez kilkanaście ostatnich lat zachłystywaliśmy się tzw. współczynnikiem scholaryzacji, tym że przeszło połowa ludzi w wieku dwudziestu lat coś studiuje. I nagle bach: odkrycie że tak na prawdę w wielu szkołach prywatnych nic nie studiuje. Tak na zdrowy chłopski rozum nie jest to dla mnie szczególny szok. Wystarczy przypomnieć sobie swoją klasę w podstawówce i spokojnie zastanowić się, czy na pewno ponad połowa kwalifikowała się na studia. Jeśli tejże klasy nie pamiętamy, to myślę, że krótki spacer po osiedlu nam wystarczy.
Wiem, że rodzice chcą dla dzieci (a i same dzieci też) lekkiej biurowej pracy, typu kierownik niskiego szczebla czy coś takiego. I produkujemy managerów jak spod sztancy, jednego za drugim. Nabieramy w najlepszym razie przeciętny materiał i dostajemy z niego przeciętny wyrób. A jeśli jest nadpodaż studentów, to nie możemy się dziwić, że powstają i są obecne na rynku uczelnie, dla których nazwa policealne studium zawodowe byłaby komplementem. Nie da rady wykształcić połowy mieszkańców kraju na profesorów.
Gazeta skarży się, że słabe szkoły istnieją i chciała by budować Harvardy, jeden za drugim. Niestety, oczywiście nasze wyższe szkółki lansu i chlania są raczej Charwardami przez duże CH, co strasznie leży na sercu naszym dbaczom o wykształcenie. I już lecą z gotowymi receptami, w szczególności rząd ma natychmiast dopłacić do kiepskich szkół prywatnych. Bo jak nie, to ich absolwenci będą tylko absolwentami kiepskich szkół prywatnych, bez szans na super pracę. I zastanawia mnie, jak pan Gadomski to sobie wyobraża - wszyscy będziemy dyrektorami banków? Każdy będzie zarabiał powyżej średniej krajowej, panie Gadomski?
Wszędzie na świecie są dobre i złe uczelnie. Dobre wcale nie płacą pracownikom super - wie o tym każdy, kto szukał postdoca na zachodzie. A kiepskie są tak kiepskie, że można na nich po prostu kupić dyplom przez internet. Ale najlepsze polskie uczelnie są darmowe, proszę zakutych pał z gazety. Nie płaci się za studia na Uniwersytecie Warszawskim czy UJ. Na jedne z najlepszych studiów informatycznych w kraju (Elektronika, Politechnika Warszawska) są jeszcze miejsca. Dzienne, bezpłatne.
Nie wiem jakim cudem pan Gadomski wymyślił (cyt.) "Publiczne wsparcie dla szkół prywatnych pomoże wyeliminować szkoły najsłabsze, takie jak AHE. Nie tylko dlatego że dotacje wiązać się będą z większą kontrolą.". Od kiedy jakiekolwiek dotacje są pod jakąkolwiek kontrolą? Halo, ziemia do Gadomskiego, w Polsce pan jesteś.
Finansowanie szkół prywatnych z budżetu jest bez sensu. Jak mamy za mało miejsc dla studentów, to może lepiej dofinansować państwowe. Jeśli są najlepsze w kraju, to może lepiej niech się rozbudują i kształcą więcej na swoim poziomie, niż wywalajmy w błoto pieniądze na kolejnych pseudomagistrów zarządzania, którzy umieją za mało nawet żeby malować mieszkania.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)