Limes Inferior Limes Inferior
52
BLOG

Brodaty deduktor z pistoletem w garści

Limes Inferior Limes Inferior Polityka Obserwuj notkę 2

Brodate sumienie polskiego dziennikarstwa postanowiło wytropić aferę samodzielnie. Nasz nieoceniony Jacuś Żakowski z całym lewicowym zadęciem tupnął nóżką i wytropił: biznesmeni z branży pistoletowej niejasnym lobbingiem. Znaczy w oświeconej swojej brodatej wszechwiedzy podobnie jak Mycroft Holmes zatopił się w dedukcji i ustalił: ktoś nielegalnie lobbuje, żeby sprzedać więcej pistoletów. Nadmieńmy, że nie trzeba tu wiedzy, jakiejkolwiek wiedzy czy znajomości tematu. Wystarczy lewicowa wrażliwość i tęga brodata głowa. Kto by tam chodził, pytał czy czytał.

No i wielebny redaktor nie pofatygował się, żeby dowiedzieć się jak wygląda rzeczywistość. O co afera? pozwoleń nie będzie dawała administracja państwowa, czyli policja, ale jakiś tam wójt. Czyli administracją dla wielebnego redaktora jest standardowy krawężnik a wójt jest... No właśnie kim? Okupantem czy prywatnym przedsiębiorcą redaktorze?

Oczywiście nie dotarła do brodatego łba informacja, że coraz częściej znajduje się całkiem fajną legalną broń u mafijnych zabójców i zwykłych bandziorków. Bo policja daje broń swoim kapusiom (a to przecież nie są przedszkolaki), albo zwyczajnie pozwala się przekupywać, a fakt że nikt nie kontroluje jej pracy oznacza w praktyce totalną bezkarność i władzę nad obywatelami. I fakt, że policyjny kapuś z legalnie otrzymanego od opiekunów gnata kropnął paru kumpli nie jest powodem do zmartwień. Ale wójt? Panie, żeby wójt? Wieśniakom jakimś, a nie wybranym?

Nie chciało się oczywiście brodatemu geniuszowi dowiedzieć kto i o co lobbuje. Bo na przykład fakt, że polskie fabryki broni nie produkują i nie rozważają produkcji niemal niczego, co na rynku cywilnym się sprzedaje do redaktora Żakowskiego nie dociera. Bo co niby, każdy se kałacha (czyt. beryla) kupi? W Polsce produkowany jest de facto tylko jeden pistolet na licencji waltera, skierowany raczej dla policji i średnio atrakcyjny dla strzelców prywatnych. Ale po co research, skoro wystarczy dedukcja?

Redaktor oczywiście powołuje się na badania, niestety - bliżej niesprecyzowane. Spędziłem kilka tygodni szukając takich badań, które mają nazwisko (różne od Moore) i jakiekolwiek liczby potwierdzone przez cokolwiek. Surowe dane do analizy we własnym zakresie można objerzeć np. na nationmaster, i łatwo z nich wyciągnąć wniosek: w krajach z dostępem do broni palnej ludzie częściej mordują się bronią. Niestety, nie można z nich wyciągnąć wniosku że się częściej mordują w ogóle. Ale - kogo to obchodzi, redaktor wie (zawsze mnie zastanawiał tępy dogmatyzm ateistów) co jest słuszne. Nie sprawdzi, że przepisy proponowane opierają się na wzorach np. czeskich, gdzie jak wiadomo ludzie na ulicach się ogniem ciągłym koszą od 8 do 20 (potem idą na piwo).

Wiele osób nabija się z Ziemikiewicza, że szybciej pisze niż sprawdza. Jak widać nie on jeden... No i drugi wniosek: jak nie można pisać o prawdziwych aferach, to piszmy o zmyślonych.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka