Pieśń o dewiantach z Wiejska-latte
Kiedy wyborów minęły dni
i przyszedł wynik potem,
na Wiejską parami za rączki szli
dewianci z Palikotem.
(A jesień była piękna tego roku).
I tak śpiewali: Ach, to nic,
żem taki jest kaprawy,
bo jakże słodko teraz iść
w te poselskie ławy.
(A na ziemi tego roku było tyle soi na kotlety.)
11-go staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc ze szwabską armatą,
teraz z Biedroniem w zaciszu biur,
bawimy się jak tata z... tatą.
I jęk słyszano taki: -- Jakby
Ann ktoś chciał wykorzystać,
To tylko gzi sie tamto z tym
w poselskich legowiskach.
(A taki był ładny, hamerykański. Szkoda!)
Zamkniemy wszystkie Kościelne drzwi,
Z Holandii zwieziem abortów bandy
Można się gzić (choćby we krwi),
Dzięki podrygom laskowej Wandy.
Lecz gdy kryzysu dotknie los
i Tusk zakrąży nam nad światem,
zadamy mu Brutusa cios,
dewianci z Palikotem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)