Arłukowicz odpowiadając na pytania przewodniczącego komisji Bolesława Piechy (PiS) podkreślił, że w wyniku negocjacji z firmami farmaceutycznymi udało się obniżyć koszty refundacji leków o 10 proc. Zaznaczył, że te pieniądze zostaną przeznaczone na finansowanie kolejnych leków.
Podkreślił, że ustawa sprawi, iż pacjenci będą mieli równy dostęp do leków, które będą tańsze niż do tej pory. "Sztywne ceny i marże leków oraz możliwość negocjacji powodują systemową obniżkę cen" - powiedział Arłukowicz.
Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz oświadczył, że pieczątka: "Refundacja do decyzji NFZ" nie powoduje nieważności recept, które będą refundowane na ogólnych zasadach. Jak tłumaczył, recepty te będą realizowane, ale jeżeli na recepcie nie będzie określony poziom refundacji, "Aptekarz wyda lek z najwyższą odpłatnością".
Lekarze, m.in. z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i Porozumienia Zielonogórskiego nie będą od Nowego Roku określali na receptach poziomów odpłatności za lek i uprawnień pacjenta do refundacji. Protestują w ten sposób m.in. przeciwko zapisom ustawy refundacyjnej przewidującej kary finansowe za niewłaściwe wypisanie recepty.
To jest znakomity początek dla naprawy polskiej służby zdrowia. Dobry początek, bo jak wiemy: na początku był chaos.
Co prawda istnieje ryzyko, że chaos pozostanie, ale kto nie ryzykuje ten chory...
Równy dostęp do leków to jest to! Za komuny już był równy i komu to przeszkadzało? Każdy mógł kupić tabletkę z krzyżykiem i Vibovit. Każdy będzie mieć taki sam dostęp, każdy! Nawet minister Arłukowicz. W następnym etapie każdy dostanie ten sam lek niezależnie do choroby. Zrobimy tak jak się nawet Kominternowi nie śniło. Zdrowi też dostaną. A jak!
O właśnie, Bartosz Arłukowicz - do niedawna dzielnie walczył z wykluczeniem a dziś sam wyklucza leki z refundacji. Widać fortuna kołem się toczy i aktualnie jest pod wozem, ale może przynajmniej koniom lżej?
Najważniejsze to nie dać zarobić tym farmeceutycznym kułakom, tym karłom medycznej reakcji.
Odważne decyzje wykluczające refundację leków na hemoroidy mogą niestety sprawić, że niektóre poselskie stolce spłyną krwią. Ale nie ma się co martwić - głównie poleje się krew opozycji, która tylko siedzi cicho i nic nie robi. Koalicja żyje dużo zdrowiej i przynajmniej czasami charatnie w gałę.
Efekt uboczny jest jednak taki, że znów na Śląsku powrócą te straszne pytania: "jak rzić panie premierze? jak rzić?".
Doceńmy jednak to, że rządzący chcą nam wszystkim zapewnić słodkie życie - stąd gorsza refundacja leków na cukrzycę.
A więc DOLCE VITA!


Komentarze
Pokaż komentarze