Kolejarze mogą urządzić prawdziwy chaos podczas Euro 2012. Związkowcy grożą, że jeśli rząd nie podpisze gwarancji dla załogi prywatyzowanych spółek, to urządzą w czasie mistrzostw strajk generalny, a kibice obejrzą mecze "na telebimach".
No i mamy poważne obawy czy cała impreza się nie rozjedzie i czy ta burza się w końcu przetoczy.
Oby premier Tusk się przez to nie stoczył i nie został na jakiejś bocznicy, gdzie na rampie tylko Schetyna chorągiewką (nie chodzi o Radka!) macha. Albo lizakiem. Albo nawet nie macha...
Tylko czy znajdzie się zwrotnicowy, który pchnie to na właściwe tory? A właściwy tor musi mieć dobry POdkład.
A jeśli nie zwrotnicowy to może choć główny hamulcowy, który zatrzyma cały ten skład? Byle nie na Przystanku Woodstock! Gowin?
Nie wystarcza też już pociąg do gładkich słówek. Zresztą zawsze można wypiąć platformy byle w ich miejsce nie wstawiać wagonów bydlęcych.
A mogliśmy być lokomotywą Europy. I to taką prawdziwą - słowiańskim Teżewe!
I z obsadą Warsa nie byłoby problemu - Hania wsiada na Centralnym.
Mogliśmy być lokomotywą a zanosi się na to, że nie będziemy nawet parowozem (bo na węgiel akcyza!). Może zostanie nam drezyna. Ręczna drezyna bo droga benzyna.
Oj, same bariery. I jeszcze ten niedoszły szlaban na internet...
![]()
Tu nie pomoże nawet Evita Peron


Komentarze
Pokaż komentarze