Dwa lata temu władze Izraela utworzyły rządową agencję HEART z zadaniem "odzyskiwania mienia" należącego do osób pochodzenia żydowskiego. Organizacja ta niemal natychmiast afiliowana została przy Unii Europejskiej. Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski nakazał swemu przedstawicielowi głosowanie za tą afiliacją.
Pytany, dlaczego głosował za afiliacją tej izraelskiej agendy rządowej przy Unii Europejskiej, przedstawiciel polskiego MSZ powiedział, iż dlatego, że żądania żydowskie "nie dotyczą Polski". Niemal natychmiast reprezentant HEART zaprzeczył temu oświadczeniu i powiedział, że przeciwnie – żądania żydowskie dotyczą przede wszystkim Polski.
W końcu lutego br. miały miejsce tajne rozmowy rządu PO-PSL z rządem Izraela, reprezentowanym przez agendę HEART. Rzecznik prasowy rządu, p.Graś, nie poinformował ani dziennikarzy, ani opinii publicznej o tych rozmowach – ujawnił je 5 marca izraelski dziennik "The Times of Israel".
Do dzisiaj (...) nie dowiedzieliśmy się, dlaczego rząd Tuska odbył w ub. roku "wyjazdowe posiedzenie" w Jerozolimie i co było przedmiotem tego posiedzenia.
I o co tyle krzyku? Jeśli Górski może ogranizować w Dwójce posiedzenia rządu to rząd chyba też może zorganizować posiedzenie rządu w Jerozolimie...
Zresztą jest tam Beitar Jerusalem jest więc gdzie charatnąć w gałę. To ead.
Shnaim - to wydaje nam się, że autor niepotrzebnie czepia się słówek. Czy tam dotyczą, czy nie dotyczą, czy przede wszystkim czy nie - to nie jest istotne.
Poza tym ktoś coś źle zrozumiał bo w twierdzeniu "żądania żydowskie nie dotyczą Polski", przedstawicielowi MSZ nie chodziło o "żądania" ale "sukcesy" i nie "żydowskie" ale "gospodarcze" - reszta się zgadza.
Boli nas brak zaufania do Radka, bo kto jak kto, ale on chyba wie najlepiej. Ot, choćby z faktu, że jest ministrem więc chyba ma na czym czapkę (nie beret!) nosić - to ead. I żonę - Ankę Jabłońską - ma też słuszną, to shnaim.
Zresztą Radek, choć goj, to nie jest tam byle jaki smarkatch! Obyty, obuty. Umyty. Na salonach go lubią, na fejsie lajkują. W Knesecie też się ciepło o nim mawia (klima im siadła).
Więc kontynuacja rozmów jest jak najbardziej uzasadniona, a wyjazdowe posiedzenia pokazują Polskę jako kraj nowoczesny, bez barier, bez hamulców, bez sensu. A co! Niech w Jerozolimie też nas zobaczą! Zresztą pan premier tak słodko wygląda w jarmułce. Prawie tak dobrze jak w czapce z Peru, to nasze słoneczko kochane...
A może zrobić taki ogólnopolski program - coś na kształt słynnych Orlików - "Ściana Płaczu w każdej gminie"? Albo: "Każda gmina, gminą żydowską"? Bylibyśmy pierwszymi prekursorami w świecie.
Pomysłów jest oczywista więcej. Np. wobec naszego przyszłego wejścia do Strefy Euro, które jak wiemy święci (ale nie katolicko tylko neutralnieświatopoglądowo) nieustajne pasemka tryumfów, warto pomyśleć o odgrzaniu pomysłu zupek Kuronia ale tym razem z macą.
I tylko powiedzcie proszę Pawłu Grasiu, że to nie jest powód do wstydu i trzeba o tym mówić głośno. Ba! Trąbić jak u bram Jerycha!
W ogóle jaka to jest wspniała okazja, żeby np. Piotr Kraśko pojechał do Izraela i w gumofilcach prowadził wiadomości z rzeki Jordan? "Piotr Kraśko. Wiadomości. Dżordan." Niech polskie społeczeństwo też zakosztuje odrobinę świata - choćby tylko na ekranie.
LINK: Jak Tusk z Sikorskim zaspokajają koszerne roszczenia i żądze


Komentarze
Pokaż komentarze (5)