!!!UWAGA!!!
Przedruk notki z dnia 26.kwietnia 2012 usuniętej przez administrację portalu salon24.pl po interwencji p. Adama Piechowicza jakoby zawierał nieprawdziwe informacje o jego wykształceniu.
W poniższej wersji drażliwe informacje wycięto.
Rząd na każdym kroku nam coś zabiera, każe oszczędzać i pracować. Niestety, premier sam nie potrafi oszczędzać i wymusić tego na swoich podwładnych. Minister Bartosz Arłukowicz (41l.) płaci z naszych pieniędzy aż 21 osobom odpowiedzialnym za jego wizerunek.
Trzech nowych specjalistów prowadzi własne firmy. Jest wśród nich Adam P.(...) kwiaciarz i warzywnik.
Poseł Solidarnej Polski Piotr Szeliga (35 l.) zapytał Ministerstwo Zdrowia, w jaki sposób oszczędza.
- Oszczędności są - odpowiedziało ministerstwo.
Urzędnicy podobno mniej rozmawiają przez telefon, no i też mniej "pańsko", czyli tylko o wodzie i kawie - bez żadnych "materiałów żywnościowych", przyjmuje się gości.
No proszę państwa! To jest nieuzasadniona napaść mediów na pana ministra!
Kto jak kto, ale to Bartosz Arłukowicz najbardziej potrzebuje speców od wizerunku!
Przecież to on musi zmierzyć się z legendą swojej wielkiej poprzedniczki, prekursorki i antenatki Jej Wielkoznakomitości Ewy Marszałkinii Kopacz! Takie wyzwanie jest i motywujące i demotywatorujące, więc każde wsparcie cenne. Tym bardziej, że jak już spaść to z wielkiego konia a nie z muła.
A że sporo ma tych doradców? No cóż, pewnie Bartosz zainspirował się (lub jako lekarz "zarespirował się") Donaldem i utworzył sobie swoją osobistą Radę Ministra.
Dużo ich bo i roboty od groma:
Jeden biega po szampon do włosów do Krzysia Ibisza, drugi robi pedicure i pedigree, trzeci zaczesuje (koniecznie na lewo) i równa baczki, czwarty wiąże krawaty, piąty wiąże muchy (ale nie Ministrę!), szósty upina żaboty, siódmy dobiera pantalony i onuce, ósmy...
A pan kwiaciarz (prezent od Ministry?) dobiera i wpina kwiatki do butonierki, do kożucha i do kapelusza. Głównie goździki, bo to się kojarzy z tabletkami na bóle, ale potrafi też niesztampowo zaskoczyć na przykład kalafiorem - znać, że warzywnik.
I bukiet surówek zrobi, a to zdrowo. A co jest najważniejsze w Ministerstwie Zdrowia jak nie zdrowie? Oczywiście, że rejestr leków zdefraudowanych.
Inna sprawa, że Bartosz Arłukowicz to naprawdę Złoty Dzieciak i serce mu się kraje w potrzebie. Nikomu nie odmówi (mimo że niektórzy wtykają mu szpilki; to nie ludzie, to wilki!).
Daje więc szansę tym wszystkim młodym ludziom z prowincji, którzy próbują się gdzieś zahaczyć w Warszawie, zacząć od pucybuta do kredyt-milionera.
Pomaga im jak może ale jako funkcjonariusz publiczny środki ma ograniczone. Stąd też ta ścisła dieta o chlebie i wodzie, spanie na karimatach w ministerstwie i (UWAGA ZŁO!!!) umowy śmieciowe.

Bartosz Arłukowicz - fotografia zastępcza
LINK: Super Express napastuje ministra. Czy po napastowaniu będzie polerowanie?


Komentarze
Pokaż komentarze