Waldorf and Statler Waldorf and Statler
503
BLOG

Minister korzysta z młodych chłopców

Waldorf and Statler Waldorf and Statler Polityka Obserwuj notkę 6

- Młodzi ludzie to przyszłość - przekonuje minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. To jego komentarz do informacji o tym, że w jego gabinecie politycznym pracują dwaj doradcy w wieku 23 i 21 lat.

Zdaniem Sienkiewicza zatrudnianie młodych osób w administracji państwowej powinno być powszechne.

- To był eksperyment i wiem, że on wyszedł. Chciałbym w o wiele większym stopniu z tego korzystać - powiedział. - Będę to robił w sposób systemowy. Chciałbym, żeby takie oferty trafiały nie tylko do ludzi w Polsce, ale też na Zachodzie. Żeby zainteresować ich pracą w administracji państwowej - dodał.


Takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodzieży chędożenie. Rozumiał to bardzo dobrze Andrzej Frycz Sienkiewicz walcząc o poprawę Rzeczypospolitej i ogniem i mieczem i potopem i pustynią i puszczaniem.
Dziś inny Sienkiewicz też to rozumie i bynajmniej nie chowa głowy w Piaska. Nie może już stosować środków tak zacofanych jak onegdaj, więc PO prostu działa oferując szansę na sukces i stostując metodę eksperymentu naukowego.

Państwo bez tego twardego trzonu, bez tego kręgosłupa, tego jądra - Administracji Państwowej - jest niczem. Aby więc mogła trwać nasza Rzeczpospolita trzeba zadbać o nowych robotników do tej państwowej winnicy. Nowych - umysłowych.

Praca to trudna i wymagająca a odpowiedzialność wielka. Administrant dźwiga na swoich niestrudzonych lędźwiach brzemię odpowiedzialności i losy społeczeństwa. Za wieszczem mówi: "nazywam się milijon, bo za milijony złotych cierpię katusze". I do takich właśnie wyzywań próbuje (jak ten Asnyk do młodych) zainspirować Minister.

Bo praca ta, mimo trudów i wyrzeczeń daje jednak sadyzmfakcję! Można by rzec, że całe jądro odczuwa tę sadyzmfakcję kiedy możne obserwować efekty swoich działań. Zresztą w samych biurach tyle się dzieje, że wrażeń starczy na całe życie z nawiązką.

Np. czy wiecie Państwo, że wszystkie wentylatory kręcą się w tę samą stronę? Albo, że fusy kawy sypanej pływają na powierzchni i toną dopiero po zamieszaniu? Albo, że poślinione znaczki opłaty skarbowej lepią się do palców? A zabawa z pinezką na krześle, a pitu-pitu, chlastu-chlastu, a romanse biurowe? Samo życie przez duże M jak miłość.

Oczywiście tak fascynujących rzeczy jest multum i naprawdę łatwo tym zaciekawić młodych. Trzeba tylko do nich trafić! Może zamiast matematyki wprowadzić do szkół lekcje administracji? Albo sport. Parafrazując klasyka - również młodego - popieranego przez PO Dawida Chełmeckiego:

"Sport to jest coś czym należy mlodzież zająć, żeby ta młodzież <pauza - dla przemyślenia> miała co robić po szkole <pauza - dla przemyślenia>, odciągnąć ich ... k.. ja p... nie wiem... <podkreślenie ekspresji wyrazu>"

Matura z administracji mogłaby otwierać drogę do powszechnego zatrudniania wszystkich absolwentów do urzędów wiejskich, miejskich, pracy, ministerstw, agencji, izb, komisariatów, wydziałów, delegatur, synektur, przedstawicielstw, ambasad, przy obsłudze fotoradarów, itd.

Żniwo to bowiem wielkie tylko podatników mało...

 

LINK: Biurwa biurwie łba nie urwie

TOP ONE Nowy numer Uważam Rze - SPIS TREŚCI

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka