Do programu „Kawa na ławę“ – który z racji wdzięku, lekkości i prostoty (dosłownej) występujących w nim gości powinien raczej zmienić nazwę na „D...a na stół“ – zawitał ostatnio jeden z największych kabaretystów polskiej sceny politycznej – pan poseł Ryszard Kalisz.
Znany z erudycji i poczucia humoru poseł SLD powiedział – ni mniej, ni wiecej: ... Problem polega na tym, że prezydent jest bratem bliźniakiem szefa największej opozycyjnej partii i najlepsi konstytucjonaliści nie mogli tego przewidzieć, a kontrkandydatem jest obecny premier (...) I teraz, albo Tusk obieca solennie że nie będzie kandydował, albo zrzeknie się premierostwa, albo Kaczynski obieca że nie będzie kandydował na drugą kadencję. I wtedy konflikt się skończy ...
Tak to SLD, ustami posła Kalisza, zgłosiło (po raz kolejny) swój akces w dzieło ratowania Rzeczypospolitej. Jasno wskazując PROBLEM (wiadomo – bliźniaki, Tusk i konstytucja) i jeszcze jaśniej ROZWIĄZANIE (wszyscy won). Fakt, jak już nikogo nie będzie to i problem zdechnie naturalną śmiercią i luźniej się zrobi. Wielka szkoda, że nie ma już z nami Jana Matejki i nikt nie uwieczni togo przełomowego momentu plskiej myśli politycznej.
Salomonowe rozwiązanie zaiste na miarę węzła (nie Gordyjskiego) i Aleksandra (nie tego od Węzła). Bowiem jak każde drastyczne roziązanie, ma pomysł pana Kalisza także swoje słabe strony. Otwartym pozostaje pytanie – kogo w miejsce wymienionych i czy jakakolwiek personalna roszada cokolwiek zmieni. Obcięcie bolącej głowy powoduje podobno natychmiastowa ulgę dla pacjenta – niesie jednak ze sobą następne poważne problemy i konsekwencje.
Złotą myśl posła SLD jak i ripostę posła PO Sławomira Nitrasa (... najlepiej jedno i drugie dla pana ...) – skomentowal prezydencki minister Kamiński – Dla wszystkich jest jasne, że w następnych wyborach będzie startował i Lech Kaczyński i Donald Tusk (...) A poseł Nitras znalazł sobie złego idola w Januszu Palikocie, co źle świadczy o stanie całej PO – zakończył już tradycyjnie.
Ponieważ pan prezydent kokieteryjnie ale stanowczo zaprzeczył, świadczy to raczej źle o kondycji ministra Kamińskiego lub jego zapatrzeniu w idola pana Piotra Kownackiego. (Zabawne jak troska o korytko determinuje horyzonty).
Pan Jarosław Sellin, członek Stowarzyszenia Polska XXI mówił o prezydencie Wrocławia i jego ewentualnej kandydaturze na prezydenta RP. Wyszło mu z analizy (fusów?), że ten kto zgłasza się pierwszy do kandydowania na prezydenta ten przegrywa, dlatego (Dutkiewicz) poczeka. O czarnych kotach – co miały przebiegać drogę ewentualnemu elektowi – pan Sellin nie wspominał.
Poseł Kalinowski z PSL kiwał tylko głową (przynajmniej w relacji internetowej). Może to i lepiej ;–)
Kryzysowi się nie udało, więc może ptasia grypa lub Palikot „wypchną“ podobne „dyskusje“ i „złote mysli“ z czołówek tabloidów. Jakoś nie mogę się doczekać.
PS. Biorąc pod uwagę poziom debat politycznych w Polsce, chyba sam zgłoszę swoja kandydaturę w następnych wyborach. Wszystko jedno do czego lub na kogo ;–)))
Piję tylko okazjonalnie i lubię „stokrotki“. Mam wyższe wykształcenie, konto, komórkę z internetem i prawo jazdy. Znam płynnie kilka języków obcych. Gorszy nie będę. Sto procent. OBIECUJĘ!!!
Rock’n‘roll


Komentarze
Pokaż komentarze (5)