Witalij Iwanowicz Czurkin, ambasador Rosji przy ONZ musiał się zdrowo uśmiać gdy otrzymał nieoczekiwany list ze sztabu wyborczego McCaina. W sześciostronicowym liscie, prezydencki elekt McCain prosi, "Drogiego Przyjaciela" – o finansowe wsparcie jego kampanii wyborczej. O donację w wysokości od 35 do 5 tysiecy USD, która pomoże mu pokonać rywala Baracka Obamę i pozwoli "promować wolność i demokrację na całym świecie".
... Jeśli będę miał zaszczyt służyć tobie, składam ci obietnicę: zawsze będziemy przedkładać Amerykę, jej siłę, ideały i przyszłość, przed jakiekolwiek inne względy ...
Nie należy zapominać, że McCain zaproponował ostatno, miedzy innymi, wykluczenie Rosji z grupy G8.
Rzecznik Czurkina – Bachtin – odpowiedział natychmiast via media – „Rosyjskie władze nie są zaangażowane w finansowanie zagranicznych kampanii wyborczych i innych akcji politycznych“
Zabawna pomyłka, i zarazem kolejna wpadka (po „Joe the Plumper“) która na pewno nie pomoże senatorowi z Arizony w wyścigu na prezydencki fotel.
Tak samo nie pomoże mu, ani ostatni statement byłego sekretarza stanu Colina Powella, ani wywiad amerykańskiego bestsellerowego autora Johna Grishama. Ten ostatni ostro zaatakował McCaina wskazując na wysoce dziwne powiązania senatora z lobby naftowym. McCain poparł w swojej kampani wyborczej tzw „offshore“ wiercenia na terenach objętych ochroną przyrody, mimo iż jeszcze kilka miesięcy temu był ich (w przeciwieństwie do Sarah Palin) zdecydowanym przeciwnikiem.
"Gdy senat będzie głosował za przyjęciem wiercen „offshore“, przyjrzyjcie się dokładnie sumom, które koncerny naftowe jak Exxon czy Chevron ofiarowały senatorom. Zgadnijcie, za czym senatorzy będa głosować" – zapytał retorycznie Grisham – "to nie jest nielegalne bo taki system zalegalizowaliśmy" – dodał – "ale to jest zwykła korupcja. Wszystko kręci się wokół pieniędzy którymi manipulowani są politycy."
Gdy wczoraj oglądałem na CNN migawki wyborcze i jedna z zapytanych odpowiedziała, że McCaina jej sie co prawda nie podoba i jest za stary na urząd ale z drugiej strony Obama ... nie przysięga na Biblię, więc nie ma wyboru ... to zrobiło mi się dziwnie swojsko ;–) Podobne jak po porównaniu internetowej prezencji obydwu kandydatów ;–(((
Skąd ja to znam. Gdzieś to już słyszałem, gdzieś to już widziałem i dlatego:
NO way, NO how, NO McCain!
Rock’n‘roll


Komentarze
Pokaż komentarze (6)