Dzisiaj w końcu spełniło się to na co Ameryka a z nią cały świat - czekały z niecierpliwością. Nie, nie mam na myśli dymisji czołowych polityków rządzącej w Polsce partii, tylko zaprzysiężenie 44 prezydenta USA. Obamomanii nie było końca. Pochody, koncerty, bale, akademie. Na przystrojonych swiatecznie w błękit, czerwień i biel kanałach informacyjnych armie niezwykle mądrych głów rzucały na ekran setki jeszcze mądrzejszych sentencji. Politycy wszelkiej maści deklarowali radość i poparcie. Mnie jednak szczególnie utkwiła w pamięci jedna krótka migawka. Utkwiła mocno i uwiera od tej pory jak ziarenko piasku pod powieką. Na tle ruin Gazy reporter niemieckiej stacji zapytał młodą Palestynkę czego osobiście oczekuje po dzisiejszej inauguracji. Zupełnie spokojnie i bez emocji odpowiedziała, że zasadniczo niczego. Że ona i jej rodzina byliby już zadowoleni z praw jakie mają w USA ... zwierzęta domowe. Po czym odwróciła się na pięcie i odeszła w ruiny które kiedyś były jej domem. Reporter stał z głupią miną a ja z jeszcze głupszą przed telewizorem.
Ktoś dzisiaj określił inauguracyjną mowę Baracka Obamy jako konglomerat mesjanizmu i pragmatyzmu. Cóż, pozostaje tylko życzyć nowemu prezydentowi i nam wszystkim na całym świecie, aby słowo stało się ciałem. My w Polsce i w Europie mieliśmy Solidarność i Mur Berliński. Amerykanie z podobnymi uczuciami jak my kiedyś, z radością i nadzieją, witają dzisiaj swojego charyzmatycznego prezydenta. Być może takich uczuć doczekają się kiedyś Palestyńczycy, Kongijczycy, Tybetańczycy, mieszkańcy Birmy, Somalii i Simbabwe.
PS. W zeszłym tygodniu, w Wiedniu, nieznani sprawcy zastrzelili na ulicy politycznego uciekiniera z Czeczenii (od tygodni prosił bezskutecznie o należną mu ochronę osobistą). W poniedziałek powiesił się w celi kolejny, najprawdopodobniej ostatni bezpośredni uczestnik porwania i morderstwa Krzysztofa Olewnika. Wczoraj w biały dzień, w centrum Moskwy, nieznany sprawca zastrzelił Stanisława Markiełowa, byłego adwokata Anny Politkowskiej i jej młodą, redakcyjną koleżankę Anastasiję Baburową. I tak dalej i tak bez końca.
Rock’n‘roll


Komentarze
Pokaż komentarze (7)