Luckymag Luckymag
1153
BLOG

Sprawa Smoleńska - karciany pałac

Luckymag Luckymag Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 7

"Zdecydowana większość wpisów Aleksandra Ściosa polega na dorabianiu teorii do faktów."-pisze na swym blogu Francis.de 

Powiem więcej.

Zdecydowana większość naukowców, zarówno w naukach ścisłych jak i humanistycznych, zajmuje się idiotycznym, jak wynika z logiki Francis'a, dorabianiem teorii do faktów.

 

Niektórzy naukowcy i "eksperci" a najczęściej politycy i dziennikarze idą dalej i dorabiają fakty do teorii.

W przypadku katastrofy smoleńskiej mieliśmy prawdziwy festiwal faktów dorobionych do teorii. Albo wprost (przez stwierdzenie jak było) albo nie wprost (przez twierdzenie jak mogło być lub było najprawdopodobniej ewentualnie sugerowanie jak było).

Teoria jest znana: "Błąd pilotów wymuszony przez Prezydenta Kaczyńskiego".

Faktów dorobionych do tej teorii mamy mnóstwo i o tym pisze Ścios. Jako o kłamstwach.

 Francis demaskuje:

"Tym samym Ścios na zasadzie manipulacji forsuje stanowisko o zamachu dokonanym przez Rosję, bo skoro Żyrinowski przypuszczalnie wypowiadał się na polecenie Kremla, to Kreml zorganizował zamach. Taki nasuwa się wniosek."

 Głodnemu chleb na myśli?

 

Czy na złodzieju czapka gore?


Nie trzeba być geniuszem by wiedzieć, że tradycja wielowarstwowego kłamstwa w Rosji jest długa. Ich władze kłamią niemal zawsze i jak się nawet przyznają do prawdy, to na ogół jest to następne kłamstwo - tyko trochę blizsze prawdzie.
Wcale nie muszą być świadomymi sprawcami domniemanego zamachu żeby kłamać. Nie chcą ponosić nawet kawałka odpowiedzialności za wypadek i tyle. Jeśli część odpowiedzialności spoczywa na nich (poprzez kontrolerów, stan lotniska , samolotu)  to zrobią wszystko, by się jej pozbyć.

 

 

Wmawianie Ściosowi, że pokazywanie rosyjskich kłamstw, jako nieprzypadkowej dezinformacji jest udowadnianiem sprawstwa zamachu to poważna manipulacja służąca jedynie zdyskredytowaniu Ściosa i jego wywodu. Najlepiej wszystkich kontestatorów oficjalnej "prawdy" o katastrofie wrzucić do jednego worka oszołomów dla których najprawdopodobniejszym powodem katastrofy była broń laserowa czy coś podobnego.

Takie rozumowanie jest charakterystyczne dla wielu dziennikarzy i polityków dzisiaj. Świat jest dla nich nagle czarno - biały. To ciekawe, bo inne historyczne fakty, jak np współpraca Wałęsy z SB, ma według tych samych ludzi już nie paletę szarości, ale wręcz barw. Smoleńsk ma tylko dwie. Czarną i białą. Albo wszystko jest super i pięknie albo zamach zlecony przez Tuska i Putin sadził brzozy tylko po to by potem go zestrzelić laserem.

 Powód takiej sytuacji jest prosty. Cała Sprawa Smoleńska jest niczym domek (cały pałac) z kart. Zbudowany jest na tylu faktach i fakcikach pozornie trzymających się kupy, że jak jeden z nich uznać za kłamstwo to sypie się cała konstrukcja. Charakterystyczne jest, że do jej utrzymania w całości nie tylko potrzeba wielu kłamstw, ale trzeba też omijania wielu prawd, których się zakłamać nie da. Deprecjonuje się więc ich znaczenie. Wrak na płycie - nie ważne to tylko sentymentalizm, to tylko szczątki. Nieznany oficer na wierzy nigdy nieprzesłuchany - nie ważne, cóż on może jeszcze dodać. Niszczenie szczątków samolotu i ingerencja w miejsce tragedii - przecież musieli tam jakoś dotrzeć i zabrać ten wrak. Film - tam nic nie widać i nic nie słychać i w ogóle nie ważnie....

 

Ogrom oczywistych kłamstw w połączeniu z ogromem zaciemniania faktów jest jak nawis lawiny, która w innej sytuacji już dawno by zeszła i zmiotła i rząd i "przyjazne" stosunki polsko-rosyjskie.

Nie zależy mi szczególnie ani na jednym, ani na drugim.

 

Zależy mi na prawdzie. Jeśli nie na pełnej prawdzie, której możemy jeszcze całe lata nie poznać, To na tej, do której możne dojść Polska przy założeniu, że Rosja kłamać nie przestanie.

 

Wracając do Ściosa i Autora (Francisa).

Zdziwiłbym się by teksty jakiegokolwiek publicysty o służbach specjalnych przekazywały głównie twardą wiedzę zamiast domysłów.

Sądzę, że ta dziedzina wiedzy, jaką są służby, jest możliwa do opisania jedynie poprzez obserwację "objawów" i szukaniu związków, tworzeniu teorii...

 

Odbiorcy tego rodzaju tekstów muszą się posiłkować w równej mierze własnym rozumem, co zaufaniem do wiedzy i doświadczenia autora.

Kto nie wierzy autorowi, nie musi czytać jego tekstów.

 

Luckymag
O mnie Luckymag

Biorę to na logikę...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Kultura