Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak
143
BLOG

Sam przeciw

Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak Kultura Obserwuj notkę 0

 

 
 
 
                 Nie będzie z pewnością tajemniczym i dziwnym stwierdzenie, iż samotność oraz potrzeba jej wyeliminowania na stałe przypisana została istotom myślącym, które w swojej nieodpartej potrzebie ucieczki od własnego ja potrafią wygenerować dziesiątki, setki, ba, tysiące sytuacji mających przybliżyć ich do większej, bądź mniejszej społeczności, aby nieznośna i dla wielu wręcz nie do zniesienia pustka wynikająca z pojedynczego przeżywania świata opadła, patetyzując, niczym bitewny pył na niezmierzonym polu.
                Istnieje wiele rodzajów i form samotności i każda z nich z powodzeniem mogłaby pretendować do tej najbardziej godnej sportretowania: zdarza się nam mówić o samotności w tłumie, w małżeństwie, o samotności z wyboru, z konieczności oraz o tej niepożądanej, pojawiającej się nagle pod wpływem pewnych wypadków dających się jednoznacznie określić nieszczęśliwymi. Szrapnel takiej to samotności dosięga Alego, głównego bohatera irańskiego filmu „Myśliwy” Raffi Pittsa (jednocześnie pierwszoplanowy aktor, reżyser i scenarzysta), mężczyznę w średnim wieku, ojca Saby, męża Sary, entuzjastę samotnych wypraw łowieckich w towarzystwie snajperskiego karabinu; samotność wytworzona przy udziale nieszczęśliwego zbiegu okoliczności reprezentowanego przez państwo, manifestację antypaństwową, demonstrantów oraz policję, która zgodnie z odgórnymi dyrektywami ostrzelała skandujący wolnościowe hasła tłum, wśród którego znalazła się najbliższa rodzina Alego.
                Tragizm położenia tego zamkniętego w sobie mężczyzny został ukazany z brutalną chłodnością: pozbawiona emocji kamera jakby świadoma bezsensowności tych dwóch niepotrzebnych śmierci oraz bezcelowości dalszego istnienia bezpośrednio ze śmierci wynikającej śledzi poczynania Alego na tle mieniącego się wieloma barw samotności Teheranu, aby finalnie powędrować w górzysto-leśne rejony, gdzie ten wyróżniający się brakiem jakiegokolwiek – w pozytywnym sensie – wyrafinowania obraz, którego listę dialogową dałoby się bez większych trudności zmieścić na kilku stronach maszynopisu, dopełnia się w surowym, skłaniającym do istotniejszej refleksji zakończeniu.
                Film z budzącą przerażenie bezwzględnością ukazuje jak nieistotnym wypryskiem, jak nie wartą wspomnienia małością jest człowiek pojedynczy wobec aparatu wszechmocnego państwa i zdaje się jakby oddawać swoistego rodzaju hołd wszystkim tym anonimowym poległym pośród różnorakich zamętów, jakich na świecie nie brakowało, nie brakuje – co dobitnie udowadnia wciąż niepewna sytuacja w krajach arabskich – i prawdopodobnie, ku nieuniknionej zgubie kolejnych anonimowych, brakować nie będzie.    
                  
 
               
 
 
                                                  
 
 
 
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura