Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak
154
BLOG

Pandemia? Zamawiam!

Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak Kultura Obserwuj notkę 0

Tendencja do ujmowania złośliwych (bo te przecież najciekawsze) meandrów rzeczywistości przy pomocy ściśle reglamentowanej liczby aktorów, pomimo iż miała genialnych reprezentantów, zdecydowanie przegrywa z widowiskowością megaprodukcji spod znaku generowanej komputerowo grafiki oraz wysokich budżetów przewyższających niekiedy, jak się zdaje, budżety niektórych państw afrykańskich, gdzie kinematografia bywa zazwyczaj dokumentalna, a tematem jej śmierć, głód i broń, bądź śmierć z głodu lub od ołowianego pocisku wystrzelonego najczęściej z karabinu maszynowego AK oraz z innych karabinów.

W wypadku Retreat zamiast komputerów o potężnej mocy obliczeniowej należało posiadać oddaloną od cywilizacji wyspę pozostającą w jurysdykcji Zjednoczonego Królestwa, trzech głównych aktorów (Thandie Newton, Collin Murphy, Jamie Bell) oraz pomysł, co więcej, w moim rozumieniu, bardzo dobry pomysł wywodzący się podobnie jak tysiące innych klarownych idei – z prostoty.

W Retreat młode małżeństwo nękane ocierającą się o boleść przeszłością zostaje przetransportowana drogą morską do niewielkiej, opuszczonej wyspy, gdzie w znanym im, nawiedzonym już wcześniej domu podjąć mają próbę odnalezienia upragnionego spokoju oraz scementowania bezwzględnie się tego domagającego związku. I rzeczywiście przez pewien czas sielskość, przerywana podwywaniem nad wspomnianym już czasem przeszłym wydaje się panować niepodzielnie --- do chwili, kiedy główni bohaterowie nie odnajdują nieprzytomnego żołnierza, który po przebudzeniu stwierdza, że świat ogarnęła nie dająca się powstrzymać epidemia i…

Wprawiają mnie w zadowolenie pandemie dziesiątkujące na ekranie ludzkie mrowie z zajadliwością Czerwonych Khmerów i udowadniające dobitnie – w czasach, kiedy wydaje się już nie istnieć żadna siła zdolna spektakularnie zademonstrować podatność człowieka na przemijanie – że miejsce gatunku ludzkiego, wbrew jego górnolotnym przekonaniom, znajduje się znacznie niżej w ziemskim łańcuchu pokarmowym.

I tylko żal mnie ogarnia, kiedy mimo wszystko człowiek, ten tak wydawałoby się dobrze mi znany, który z właściwą sobie dumą i nadworną obłudą zwykł celebrować to i tamto, a jednak kompletnie nieodgadniony i obcy wygrywa z nową generacją bakterii forsując ją przy pomocy innych, wchodzących w skład antidotum mikroorganizmów oferujących usługi swojemu nowemu panu z bezwzględną służalczością.

Pragnąłbym, aby w człowiek w końcu przegrał i aby Nic, to, na które zasługujemy, rozbrzmiało swoją obezwładniającą, międzygalaktyczną ciszą. I żeby z tego Nic nie zrodziła się już żadna Idea, bowiem jeśli Nic stanie się po prostu Wszystkim, nie będzie potrzeba niczego więcej.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura