Stworzony be pełzać, latać nie powinien, Iossif Wissarionowicz Dżugaszwili
W myśl oczywistej zasady w filmie amerykańskim wątek miłosny powinien szachować widza już od momentu, kiedy ona przypadkowo coś upuściła, aby on, również przypadkowo, jakby od niechcenia mógł znaleźć się obok, w fajtłapowaty sposób podnieść zagubioną własność i wręczając ją prawowitej właścicielce nadepnąć jej na stopę odzianą w ekskluzywny obów od Dżordżiego.
Zasady są jednak do złamania i aż dziw ogarnia, że proceder ten praktykuje duet niemalże anonimowy. Joshua Trank, dla którego Kronika jest zaledwie drugim obrazem oraz niegdysiejszy aktor bez, jak się zdaje, większego powodzenia, Max Landis debiutujący w roli scenarzysty, stworzyli film osobliwy, żeby nie powiedzieć: osobny, w którym bolesna i uciążliwa rzeczywistość jednego z głównych bohaterów, Andrew (śmiertelnie chora matka, nieustannie nietrzeźwy i agresywny ojciec) konfrontuje się z odnalezioną przez jego przyjaciół Steve’a i Matta jamą…Tak. Są jamy i Jamy. Chłopcy odnaleźli tę drugą, a ona pokazała im swoje prawdziwe oblicze odmieniając z dosadną skutecznością ich względnie poukładany los.
Tytułowa Kronika to video zapis pewnych wydarzeń, w których główną rolę odgrywają siły, mimo iż przez człowieka zdefiniowane, to jednak wciąż dla niego niezrozumiałe. A także coś więcej: to dokument przemiany chłopca niepewnego, nieśmiałego, popychanego i odtrącanego, który zyskując przypadkiem status mogącego WSZYSTKO, zaczyna bez umiaru WSZYSTKO praktykować, zapominając, że podobnie jak Ziemia działania człowieka muszą mieć granice.
Niezwykłość Kroniki polega przede wszystkim na jej zwykłości i naturalności uzyskanej przy pomocy swoistego narratora: wszechpodglądającej amatorskiej kamery rejestrującej bezpretensjonalnie postępujące wydarzenia z precyzją japońskiego automatu oraz na naprawdę doborowej grze Dane’a DeHanna (Andrew), który jak przypuszczam w prasie amerykańskiej oraz, nie wykluczając, w innych prasach zyskał status jednej z największej nadziei Królestwa Snów.



Komentarze
Pokaż komentarze