Kiedy jesteś zły, robisz się czerwony, tak?
Kiedy jesteś chory, przybierasz odcień zieleni.
Kiedy się boisz, jesteś żółty.
A to nas nazywacie kolorowymi.
fragment filmu
Podobno coraz głośniej mówi się z dumą, że problem rasizmu, jakkolwiek obecny, nie posiada już takiego rozmachu, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nie jestem socjologiem, nie podpieram się żadnymi statystykami, jednak daleki byłbym od wysnuwania tak optymistycznych wniosków i to nie dlatego, że jestem pesymistą.
Teraźniejszość, teraźniejszością, jednak to nie o niej opowiada film Anthony'ego Hemingwaya Red Tails, a o grupie afroamerykańskich pilotów, którzy u schyłku ostatniej wojny światowej odegrali istotną rolę w wyeliminowaniu kaprala Adolfa Hitlera z placu boju, przy czym muszę odnotować, że droga ich była ciężka, róż na niej słać nie miał kto, a bycie „czarnuchem” w białej armii nie brzmiało jak dobra wróżba.
Podniebne początki ciemnoskórych pilotów wiały nudą. Patrole nad malowniczymi rejonami Włoch, jakieś drobne, niewiele wnoszące do wojny potyczki z naziemnymi celami… a tęsknota za heroicznymi czynami rosła w nich jak ciasto w dłoniach matek w ich rodzinnych domach. Nic jednak nie wskazywało na to, że ktokolwiek z nich zostanie bohaterem w oczach innych niż własne oraz kolegi z eskadry.
Na szczęście wszystko zmieniło się, kiedy wiatr zmian powiał na samej górze, czarnoskórzy lotnicy zostali uznani za zdolnych do ginięcia na równi z białymi, a ich eskadrze powierzono pierwsze poważne zadanie bojowe: ochronę latających fortec lecących zbombardować to, co według strategów było tego warte.
I zaczęła się przygoda… Pierwsze loty dające się nazwać bojowymi, pierwsze poważniejsze zebrane cięgi, rany postrzałowe, zmagania z rozpadającą się w oczach techniką uniemożliwiającą poprawne wylądowanie, emocje, adrenalina, a w tle leniwie sączący się wątek miłosny zaprezentowany w uroczej, dziecinnej i naiwnej manierze, jakiej dziś próżno szukać we współczesnym kinie.
Red Tails to klasyczny amerykański pomnik, w którym przy obowiązkowo powiewającej fladze oddawane są honory, kto ma ginąć bohaterską śmiercią, ginie, a kto ma przeżyć, aby opowiedzieć światu historię asów przestworzy, pozostaje przy życiu. I opowiada...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)