Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak
315
BLOG

Konflikt pod Pałacem Prezydenckim w powieści

Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak Kultura Obserwuj notkę 0

Dystans sprzyja refleksji. To właśnie dystans wyzwolony przez podróż pozwala głównemu bohaterowi mojej wchodzącej na rynek powieści podejrzeć wydarzenia rozgrywające się przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie tuż po pamiętnej katastrofie lotniczej. Jest w tym spojrzeniu na wydarzenia, które wstrząsnęły Polską zarówno ironia, jak i smutek, które łącząc się ze sobą w najdziwniejszych konfiguracjach tworzą tak charakterystyczną dla mojej twórczości tragifarsę, komediodramat.
Normalne ślady użytkowania w sposób jaskrawy ukazują małość „wielkości” celebrowanego gremialnie sporu dotyczącego krzyża, konkretnie jego pod Pałacem Namiestnikowskim wystawienia, bądź nie wystawienia: powieściowe „stanąć czy nie stanąć” odmieniane na różne sposoby będąc motywem przewodnim nie doczekuje się jednak odpowiedzi, przypominając jednocześnie o ułomności człowieka i jego skłonności do siłowych rozwiązań, które w przeciwieństwie do rozstrzygnięć innych, niezmiennie emanują trudną do zakwestionowania spektakularnością.
Powieść moja, mimo iż zainspirowana katastrofą smoleńską, nie zajmuje się nią choćby w najmniejszym stopniu, koncentrując się raczej na wynikających z niej implikacjach. Obnaża człowieka zajadle i z nierzadko nienawiścią krzyczącego o ideach wielkich, jakże dalekich od małych postaw reprezentowanych przez tych, którzy niejednokrotnie przy pomocy języka nienawiści pragnęliby wprowadzić je w obieg życia. To próba podejrzenia Polski z dystansu, niemalże z perspektywy iluminatora wahadłowca kosmicznego okrążającego Ziemię zredukowaną do niewielkiej w istocie gałki.
Niesmaczność scen rozgrywających się w samym sercu europejskiej stolicy z jednej strony ujawniła sekrety znanej już doskonale historii podzielonej zbiorowości, z drugiej presję jaką zbiorowość wywiera na pojedynczości zaszczutej generowanym przez mnogość hałasem i z trzeciej wreszcie nieprzemijającą wiarę istoty ludzkiej w konieczność, w niezbędność konfrontacji.
Głównym bohaterem Normalnych śladów użytkowania jest pisarz próbujący napisać dla wymiernych korzyści finansowych - nie bez pewnego obrzydzenia - powieść kryminalną przeżywającą prawdziwy renesans w czytelniczym świecie. Nie przychodzi mu to jednak z łatwością, a podsycany przez media hałas dobiegający spod Pałacu Prezydenckiego nie sprzyja konstruktywnym przemyśleniom. Zirytowany i wymęczony narodowym konfliktem autor postanawia ujść z kraju na grecką wyspę Korfu, a wypłynąć w rejs swojego życia postanawia z malowniczej Wenecji.
Zawstydzony wydarzeniami rozgrywającymi się w Warszawie pisarz w wyprawę swoją nazywaną Wielką Ucieczką wyrusza przedstawiając się wszem i wobec, jako Richard Sorge z Północnej Bawarii, pracownik Zakładów Oczyszczania Schroener und Schroener und Schroener. Bardzo prędko uświadamia sobie nieszczęsny "Niemiec", że na statku Europa Palace znalazło się więcej Polaków podróżujących pod zagranicznymi nazwiskami...
Pojawiają się także i trupy, bowiem Normalne ślady użytkowania to - oprócz swoistego rodzaju kroniki narodowej swady - także delikatny kuksaniec w powieść kryminalną, w struktury odwiecznie nią rządzące z nieśmiertelnym i zawsze mocno brzmiącym pytaniem: kto zabił?

Fragment powieści:

slawomir-luczak.eu/

O Normalnych śladach użytkowania na Facebooku:

www.facebook.com/pages/S%C5%82awomir-%C5%81uczak/130353393688865


PS. Zapraszam na mój wieczór autorski, który odbędzie się 11 grudnia w Klubie Kulturalnym przy ulicy Szewskiej 25 w Krakowie. Początek: 19.00.
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura