Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak
241
BLOG

Wróg Numer Jeden

Sławomir Łuczak Sławomir Łuczak Kultura Obserwuj notkę 0

 
Wokół Wroga Publicznego krążyć będzie z pewnością mnóstwo pytań zadawanych przez osoby od lat przyglądające się bacznie amerykańskim służbom specjalnym w żmudnym i powolnym procesie eliminowania person w ich rozumieniu na eliminację zasługujących.
Film jest suchy, o paradokumentalnym zabarwieniu: z wyrazistą kreacją nieustępliwej Mayi (Jessica Chastain), agentki operacyjnej CIA, krok po kroku zbliżającej się do najbardziej znienawidzonego w Ameryce człowieka. Podczas tej budzącej podziw pracy zmaga się ona nie tylko z wrogiem oczywistym i wszystkimi jego mackami, ale także z agencyjną biurokracją, chaosem, ambicjami – ze wszystkimi małostkami wielkiego i budzącego grozę systemu korporacyjnego największej agencji wywiadowczej świata.
Nie dająca się niczym zrazić młoda dziewczyna z konsekwencją, której zabrakłoby niejednemu weteranowi agencji, mozolnie zbliża się do wytyczonego celu mając na specjalnej uwadze najmniejszy detal mogący być z nim powiązany. Cały obraz przypomina troszkę zabawę w ciuciubabkę tylko, że przy udziale ludzi dorosłych, którym takie igraszki wydają się już odrobinę nie przystawać. Chociaż dzieci nie torturują się w wymyślny sposób, ani nie wsiadają do samochodów załadowanych materiałami wybuchowymi z zamiarem zdetonowania się w pobliżu innych uczestników „zabawy”.
Niepoprawnym byłoby stwierdzenie, że w Zero Dark Thirty przedstawione są różne punkty widzenia, bowiem dominuje tu jeden: amerykański i trudno się temu dziwić. Chciałbym jednak, żeby ktoś zrealizował obraz podobny do tego i spróbował opowiedzieć dzieje konfliktu z dwóch perspektyw, przy czym pragnąłbym wyrazić nadzieję, żeby nie naśladował poczynań Clinta Eastwooda i jego ciężkiego, niemalże spiżowego patosu spod Iwo Jimy.
Nie ma we Wrogu Numer Jeden przesadnego rozdrapywania ran pod łopoczącą na wietrze flagą i wspominania zmarłych. Są sceny pretendujące do miana faktów, choć po prawdzie nie mnie oceniać jak daleko czy blisko jest im do prawdy.
Kino na zawsze pozostaje kinem, nawet, jeśli próbuje opowiadać o zdarzeniach, które miały miejsce w rzeczywistości.
I warto o tym pamiętać.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura