Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
55
BLOG

Jak Radek stał się Radosławem i czy Kaczyński dostanie butelkę

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 1

 

 
W poczet „cudów” Donalda Tuska, można doliczyć kolejny- cudowne nawrócenie się Radka Sikorskiego, który z Kaczysty, stał się wzorowym europejczykiem, żeby nie powiedzieć, platformersem bardziej platformerskim od samego samego Donalda Tuska. Sam zainteresowany prawdopodobnie by temu zaprzeczył, ale nie ze skromności, a z uwielbienia jakim darzy swojego obecnego szefa.
 
Pisząc o uwielbieniu w przypadku Radosława Sikorskiego, należy bardzo uważać, bowiem, trudnym wydaje się określenie jego granic. Nie tak dawno, w czasach IV RO, wówczas jeszcze jako szef MONu, Radek Sikorski, gotów był dla Jarosława Kaczyńskiego zmienić płeć (http://www.dziennik.pl/polityka/article6534/Premier_Kaczynski_prawie_pocalowal_ministra.html ). Skąd takie oddanie dla prezesa PiSu? z jednej strony można to wytłumaczyć próbą wyjścia z kłopotliwej sytuacji, kiedy to szef rządu PiS niechcący bliski był ucałowania swojego ministra w rękę, ale jakby się cofnąć trochę w czasie to dojdziemy do wniosku, że Radosław Sikorski ma ogromny dług wdzięczności do Braci Kaczyńskich.
Cofnijmy się zatem w czasie do początków rządów SLD w 2001 roku. Wówczas to nowy szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Włodzimierz Cimoszewicz odwołuje Radka Sikorskiego z placówki dyplomatycznej w Brukseli,  sam zainteresowany, z perspektywy czasu nie ma pretensji co polityka lewicy:
„Minister Cimoszewicz zmienił decyzję zatwierdzoną przez poprzedniego ministra spraw zagranicznych, premiera, prezydenta, sejm. Za co jestem jemu dzisiaj ogromnie wdzięczny, ma u mnie dużą wódkę. Bo bez tej jego decyzji pewnie bym nie został ministrem obrony „ ( Wypowiedź pochodzi w wywiadu przeprowadzonego przez autora dla gazetki studenckiej 3i, http://prawica.net/node/8893 )
Ale idąc tym tropem duża wódka, należy się też Jarosławowi Kaczyńskiemu, bez  PiSu nie było by bowiem Sikorskiego, nie tylko w Ministerstwie Obrony Narodowej, ale również we współczesnej  polskiej Polityce. Ponownie przytoczmy słowa Sikorskiego, tym razem z książki „ Strefa Zdekomunizowana” ( wywiad rzeka przeprowadzony przez Łukasza warzechę ):
„Łukasz Warzecha: wystartował Pan w listy PiSu, choć nie jest Pan członkiem tej partii, to był świadomy wybór czy czysty traf?
Radek Sikorski- Kandydując do Senatu miałem nadzieję uzyskać poparcie dwóch parti: Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej. PO poparła mnie o tyle, że wystawiła przeciwko mnie tylko jednego, a nie dwóch kandydatów. Nie udzieliła i natomiast poparcia wprost. Doszło chyba do pewnego nieporozumienia. Władze PO liczyły prawdopodobnie, że wystartuję jako kandydat niezależny. Ale to działo się tuż przed terminem rejestracji list wyborczych i zachodziło niebezpieczeństwo, że w tydzień nie zbiorę trzech tysięcy podpisów. Na negocjacje nie pozostawało wiele czasu i ostatecznie wystartowałem z listy PiS, które udzieliło mi silniejszego wsparcia.”
Zatem, gdyby nie zaproszenie na listy wyborcze PiSu, Sikorskiego mogłoby w latach 2005-2007 w ogóle nie być w polityce i kto wie czy w 2007 byłby równie atrakcyjny dla PO, jako człowiek stojący z boku, a nie były człowiek rządu PiS, który przechodzi nagle na „jasna stronę mocy”
W rządzie Kaczyńskiego Sikorski staje się jedną z gwiazd, mało tego idealnie wpisuje się konserwatywny rząd wspierany przez egzotyczne przystawki. Swoją wypowiedzią porównującą gazociąg północny do parku Ribbentrop – Mołotow, wywołuje oburzenie tak zwanego "salonu”, ale jednocześnie zyskuje uznanie ze strony konserwatywnego elektoratu. Jednak sytuacja się zmienia. Najpierw Sikorski traci swój ukochany MON, ale pozostaje senatorem PiS, zdanie zmienia dopiero podczas kampanii wyborczej  2007 roku, kiedy to wkracza w szeregi tej partii w iście hollywoodzkim stylu, wzywając już na pierwszym swoim wiecu wyborczym w Gnieźnie, do dożynania watahy ( swoich niedawnych kolegów ). Nie widzi też problemu, aby wystartować w wyborach proporcjonalnych do Sejmu, mimo że decyzję o wyborze Senatu w 2005 roku motywował przekonaniem o tym, ze jest zwolennikiem ordynacji większościowej obowiązującej w wyborach do izby wyższej. Już jako Minister Spraw Zagranicznych w rządzie Tuska, Sikorski unika  ostrych wypowiedzi, jest stonowany i otwarty na kompromis, wyjątek czyni tylko dla polityków PiSu, ze szczególnym uwzględnieniem Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego. Na ponad pół roku przed wyborami potrafi on szydzić z wyglądu głowy państwa, jednocześnie na każdym kroku podkreślając jak doskonałym partnerem będzie dla swojego obecnego przełożonego Donalda Tuska, od który jest głównym i praktycznie jedynym rozgrywającym w partii, której kandydatem w wyborach prezydenckich chce być Sikorski. W międzyczasie zachodzi  jeszcze jedna zmiana. Już nie mówi się o Radku, a o Radosławie, można odnieść wrażenie, że transfer do Platformy nie tylko pomógł zapewnić Sikorskiemu dalszy byt polityczny, ale również przyczynił się do wkroczenia dojrzałość. Obawiam się, jednak, że prawdziwym testem dojrzałości nie będą określenia dziennikarzy, a porażka wyborcza, jeśli nie prawyborcza. Czy wtedy dalej będzie przykładnym ministrem, a może zacznie szukać nowego towarzystwa, dorzynając jednocześnie kolejną watahę dawnych kolegów?
 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka