Łukasz Mróz Łukasz Mróz
3377
BLOG

Zamach Kaczyńskiego na Hajdarowicza

Łukasz Mróz Łukasz Mróz Polityka Obserwuj notkę 85

- Zwolnienie redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" Tomasza Wróblewskiego i dziennikarza Cezarego Gmyza to zamach na wolność słowa – stwierdził Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem nie wolno karać dziennikarza za słowo, bo to sól jego pracy. Zapomniał już jednak wspomnieć o odpowiedzialności za tę sól, jaką każdy dziennikarz powinien wykazywać. No bo przepraszam bardzo, ale czy w takim razie każdy dziennikarz może pisać, co chce, bo to jest sól jego pracy? Nie.

Nie rozstrzygam, czy na wraku Tupolewa był trotyl, czy go nie było. Wiem natomiast, że w tak drażliwych kwestiach, do jakich należy katastrofa smoleńska, trzeba być szczególnie ostrożnym i mieć stuprocentową pewność, kiedy decyduje się na tak kontrowersyjną publikację, jaką była ta w „Rzepie”. Wszystko wskazuje na to, że tym razem Cezary Gmyz się pospieszył. Nie wiem, jakie były jego źródła, a już tym bardziej nie wiem, jakie źródło posiada Jarosław Kaczyński. Ten drugi bowiem jak zwykle wyznaje zasadę: „Wiem, ale nie powiem”. Nie mam jednak żadnego powodu, by nie wierzyć Grzegorzowi Hajdarowiczowi, szefowi Presspubliki, który twierdzi, że śledztwo Gmyza w sprawie trotylu na wraku Tupolewa nie zostało wystarczająco udokumentowane. Podkreślam – „nie zostało wystarczające udokumentowane”. Na tę chwilę wszystkie inne źródła, poza tymi Pana Gmyza, świadczą o tym, że napisał on nieprawdę. Czy jego szef ma w takiej sytuacji prawo go zwolnić? Ma. Dlaczego? Bo chce budować wiarygodny i poważny tytuł, a publikacja Pana Gmyza okazała się niewiarygodna i niepoważna. Ma więc Kaczyński prawo mówić, że Grzegorz Hajdarowicz dokonuje zamachu na wolność słowa? Nie. Jeśli już, to można mówić o zamachu Jarosława Kaczyńskiego na własność prywatną Pana Hajdarowicza.

Bardzo mi przykro Panie Prezesie, ale PRL już minął i nie ma możliwości, aby kontrolować media poprzez upaństwowienie ich. Szefowie firm niekoniecznie muszą być usłużni w stosunku do polityków tylko dlatego, że ci pogrożą im paluszkiem. Mało tego, mają prawo podejmować suwerenne decyzje. Taką zresztą, w moim przekonaniu słuszną, podjął Grzegorz Hajdarowicz zwalniając Cezarego Gmyza i inne osoby związane z publikacją na temat trotylu. Jeśli bowiem są jakiekolwiek wątpliwości, a autor tekstu nie potrafi ich rozwiać, to nie można ryzykować wiarygodności własnej firmy. Wydaje mi się to „oczywistą oczywistością”. Pan, Panie Prezesie, jak zwykle za to dał dowód na to, jak swobodnie przychodzi Panu żonglowanie oszczerstwami – zamach na wolność słowa, zamordowanie prezydenta i tak dalej, i tak dalej… Tylko proszę uważać, bo każda struna ma to do siebie, że w końcu może pęknąć. I pozostanie mi tylko Panu współczuć, kiedy każdy obrzucany przez Pana błotem pofatyguje się do sądu, a ten wyciągnie wobec Pana konsekwencje. Zresztą już niejednokrotnie musiał Pan przepraszać za swoją kreatywność w obrażaniu. Proszę to przemyśleć.

Bloger. Uzależniony od polityki, muzyki i Twittera. Niepoprawny fan Metalliki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (85)

Inne tematy w dziale Polityka