freepik.com
freepik.com
Łukasz Sianożęcki Łukasz Sianożęcki
84
BLOG

Ropa na świecie potaniała o prawie 1/3, ale kierowca w Polsce tego nie odczuwa

Łukasz Sianożęcki Łukasz Sianożęcki Gospodarka Obserwuj notkę 5
Ropa potaniała o 30 proc., benzyna w Polsce tylko o 52 grosze. Tak działa druga część strategii „rakiety i piórka”.

• 3 maja 2026 r. ropa Brent kosztowała 113,88 dolara za baryłkę. 16 czerwca jej cena spadła do 79,46 dolara. To przecena o 30,2 proc. 

• Impulsem do zmiany cen były doniesienia o memorandum USA–Iran i perspektywie ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz. Rynek surowcowy zareagował natychmiast dużymi przecenami.

• W tym samym czasie maksymalna cena benzyny 95 w Polsce spadła z 6,49 zł/l na początku maja do 5,97 zł/l w połowie czerwca, czyli o 52 grosze. To obniżka o 8 proc., a więc około 4 razy mniejsza niż spadek notowań Brent.

Ropa na świecie potaniała o prawie 1/3, ale kierowca w Polsce tego nie odczuwa

Tankujący w Polsce po raz kolejny mogą zobaczyć, że ceny ropy na światowych giełdach i ceny paliw przy dystrybutorach nie zmieniają się w tym samym tempie. Po gwałtownych wzrostach wywołanych konfliktem wokół Iranu, w czerwcu rynek zaczął powracać do sytuacji sprzed konfliktu. Powodem są toczące się rozmowy pokojowe, coraz bliższa perspektywa rozejmu pomiędzy USA i Iranem oraz widoki na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. W efekcie ropa WTI i Brent zaczęły szybko tanieć.

Według notowań Notorii 3 maja 2026 r. ropa Brent kosztowała 113,88 dolara za baryłkę, a 16 czerwca już 79,46 dolara. Oznacza to spadek o 34,42 dolara, czyli 30,2 proc. w ciągu półtora miesiąca. W przypadku ropy WTI kierunek zmian był podobny. Skala obniżek na stacjach pozostaje wyraźnie mniejsza niż przecena ropy na światowych rynkach.

Benzyna tańsza o 52 grosze, to około 8 proc.

W tym samym czasie, gdy ropa Brent potaniała o prawie 1/3, maksymalna cena benzyny 95 w Polsce (4 maja 2026 r.) spadła z 6,49 zł/l do 5,97 zł/l. To o 52 grosze mniej na litrze, czyli 8 proc. Dla kierowcy tankującego 50 litrów oznacza to ok. 26 zł mniej przy jednym napełnieniu zbiornika. To odczuwalna zmiana, ale skala jest nieporównywalna ze spadkiem cen surowca. Gdyby paliwo w tankowaniu w Polsce było tańsze o te same 30,2 proc., kierowca za 50 litrów zapłaciłby aż 98 zł mniej!

Olej napędowy potaniał mocniej. Maksymalna cena ON spadła z 7,31 zł/l na początku maja do 6,37 zł/l w połowie czerwca. To 94 grosze na litrze, czyli 12,9 proc. Także w tym przypadku obniżka była jednak znacznie mniejsza niż w przypadku Brent/WTI i wyraźnie wolniejsza niż reakcja rynku surowcowego.

- Gdy pojawiła się perspektywa porozumienia z Iranem, giełdy potraktowały to jako silny impuls do przeceny. W relacjach ze szczytu G7 widać było duży optymizm co do wyceny tego najważniejszego surowca. Nie mogą tego jednak powiedzieć tankujący w Polsce, bo to nie oznacza automatycznie podobnej ulgi na stacjach. To właśnie sedno mechanizmu nazywanego strategią „rakiety i piórka”: ceny paliw szybko rosną, gdy drożeje ropa, ale spadają znacznie wolniej, gdy ropa tanieje. Niestety, obecna sytuacja pokazuje w praktyce drugą część tego samego zjawiska – komentuje Wojciech Miklaszewski z Finea, firmy specjalizującej się w finansowaniu TSL.

Ekspert dodaje, że oczywiście cena paliwa nie będzie spadać jeden do jednego wraz z ropą. Litr benzyny lub diesla to nie tylko koszt surowca. Wpływ mają także podatki, marże, koszty logistyki, biokomponenty, kurs dolara, zapasy kupowane wcześniej po innych cenach oraz polityka dostawców. Wpływ na ceny w kraju ma też działanie rządu i program „Ceny Paliw Niżej” (CPN) z maksymalnymi cenami. Problem polega jednak na dużej asymetrii wzrostów, które często widać szybciej i spadków, które docierają do kierowców z opóźnieniem.

Hurt też nie nadąża. W krótkim oknie ceny nawet rosły

Warto spojrzeć także na ceny hurtowe, bo to etap pośredni między giełdą a stacją paliw. Tam najlepiej widać, czy globalna przecena surowca zaczyna przenosić się na polski rynek.

Dane z połowy czerwca pokazują, że reakcja nie była automatyczna. 13 czerwca hurtowa cena Pb95 w Orlenie wynosiła 5228 zł/m³, a 16 czerwca 5349 zł/m³. To wzrost o 121 zł/m³, czyli 12,1 gr/l netto. W tym samym czasie olej napędowy wzrósł z 5597 zł/m³ do 5668 zł/m³, czyli o 71 zł/m³ (7,1 gr/l netto).

W momencie, gdy światowe rynki zaczęły wyceniać porozumienie USA–Iran i spadek premii geopolitycznej, polskie ceny hurtowe wzrosły. Dla kierowcy wiadomość o tańszej ropie nie musi przełożyć się na niższą cenę przy kolejnym tankowaniu, bo w hurcie nie spadają. Między ceną baryłki a ceną litra paliwa jest jeszcze kurs dolara, logistyka, zapasy, podatki i marże.

- Nie widać tu jednak sygnałów normalizacji stosunków w Zatoce Perskiej, o której mówi cały świat. Rynek surowca reaguje natychmiast na geopolitykę. Hurt i detal mają własne tempo. Część uczestników rynku wskazuje, że opóźnione reakcje cen detalicznych mogą okresowo poprawiać marże podmiotów działających w łańcuchu paliwowym – mówi Wojciech Miklaszewski z Finea.

Dla kierowców oznacza to wyższe koszty tankowania. Dla firm transportowych, budowlanych czy logistycznych – wolniejsze obniżanie jednego z najważniejszych kosztów działalności.

Dla firm paliwo to nie tylko koszt. To test płynności

Zbyt powolne spadki cen na dystrybutorach mają znaczenie dla całej gospodarki. To, ile płacimy za benzynę, przekłada się na koszty usług, dostaw, transportu i części zakupów. Jeżeli paliwa tanieją wolniej niż surowiec, ulga dla konsumentów też przychodzi później.

W marcu, po skoku cen wywołanym konfliktem na Bliskim Wschodzie, GUS pokazał wzrost cen paliw i smarów do prywatnych środków transportu o 15,4 proc. miesiąc do miesiąca. Ekonomiści wskazywali, że był to jeden z czynników podbijających inflację. Wolniejsze spadki cen paliw opóźniają moment, w którym niższe koszty ropy zaczynają obniżać presję kosztową w firmach.

- W takich warunkach płynność finansowa małych firm staje się elementem planowania, a nie tylko reakcją na kryzys. Większość właścicieli MŚP analizuje sprzedaż. Znacznie mniej monitoruje płynność. Firma może mieć zakontraktowane zlecenia, ale jeśli paliwo ciągle jest drogie, realizacja nowych zleceń może stać się nieopłacalna. Przedsiębiorca staje przed pytaniem, czy kolejne zamówienie go nie „rozłoży”, bo nie wie, kiedy ceny diesla spadną. Taka zmienność sprawia, że dostęp do gotówki bywa równie ważny jak sama wysokość kosztów czy duża liczba zleceń – mówi Łukasz Kazimierczak z eFaktor, specjalizującego się w finansowaniu MŚP.

Najmocniej wzrost cen paliw odczuły branże, w których benzyna, diesel lub paliwo lotnicze są bezpośrednim kosztem działalności: transport drogowy, logistyka, dystrybucja, lotnictwo, rolnictwo, budownictwo i firmy serwisowe pracujące w terenie. Podobny mechanizm działa szerzej: droższe paliwo podnosi koszt dostaw, dojazdów, usług mobilnych i pracy maszyn, dlatego jego skutki nie kończą się na rachunku przy dystrybutorze.


Dziennikarz/Freelancer

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Gospodarka