• Na koniec lutego 2026 r. zawieszoną działalność miało aż 850,7 tys. firm w Polsce - to 15,6% wszystkich podmiotów. Rośnie liczba takich przypadków i ich udział w całej gospodarce.
• Polska „ukrywa” część problemów firm w zawieszeniach. W Europie zazwyczaj nie ma takiej kategorii, wstrzymanie działalności jest widoczne w statystykach upadłości.
• W I kw. 2026 r. liczba upadłości firm w Niemczech była najwyższa od ponad 20 lat. Bankructwo ogłosiły 4573 podmioty, 81% doświadcza opóźnień w płatnościach. To oznacza kłopoty polskich kooperantów.
• Prawodawstwo UE ujednolici zasady postępowań upadłościowych w Europie. Dyrektywa ma także ułatwić inwestycje transgraniczne.
Coraz więcej firm w Polsce zamiast zamykać działalność — po prostu ją zawiesza. Według stanu na koniec lutego 2026 r. do rejestru REGON wpisanych było 5 453 tys. podmiotów. Działalność 850,7 tys. z nich (15,6% ogólnej liczby) pozostawała zawieszona. Na koniec grudnia 2024 roku było ok. 791 tys. zawieszonych firm, a ich udział wynosił 14,9% wszystkich podmiotów. Rosnąca liczba zawieszeń jest sygnałem pogarszającej się kondycji przedsiębiorstw.
Zawieszenia to „polska specjalność”
Na tle Europy Polska wyróżnia się specyficznym mechanizmem reagowania firm na trudną sytuację gospodarczą. W większości krajów Europy Zachodniej, takich jak Niemcy, nie funkcjonuje na taką skalę mechanizm formalnego zawieszania działalności jak w Polsce. Przedsiębiorstwa w trudnej sytuacji częściej kończą działalność lub ogłaszają upadłość, co ma bezpośrednie odzwierciedlenie w statystykach bankructw. To sprawia, że problemy firm są tam bardziej widoczne „od razu”, podczas gdy w Polsce często przyjmują formę zawieszeń i są odsunięte w czasie.
– W Polsce coraz więcej firm nie kończy działalności definitywnie, ale przechodzi w stan „uśpienia”. Problemy firm nie znikają — są tylko odkładane w czasie. Zawieszenie działalności nie zawsze oznacza jej koniec – każdego roku dziesiątki tysięcy przedsiębiorców wznawiają działalność, jednak liczba nowych zawieszeń pozostaje wyższa niż liczba powrotów, co prowadzi do kumulacji firm pozostających poza obrotem gospodarczym. Nadużywana forma zawieszenia sprawia, że część problemów nie jest widoczna w statystykach likwidacji firm i w pewnym sensie jest „ukrywana” – mówi Kamil Fac, Wiceprezes Faktura.pl.
Zawieszenie działalności najczęściej oznacza, że przedsiębiorcy podejmują pracę etatową lub czasowo ograniczają aktywność gospodarczą. To strategia przeczekania trudniejszego okresu zamiast definitywnego zamknięcia biznesu.
Rekordy upadłości w Niemczech
Aby lepiej zrozumieć skalę zjawiska, warto spojrzeć na Niemcy, gdzie nie ma formuły masowego zawieszenia. Dlatego u naszych zachodnich sąsiadów problemy i upadłości firm są widoczne znacznie szybciej. W pierwszych trzech miesiącach 2026 r. liczba upadłości przedsiębiorstw w Niemczech wspięła się na najwyższy poziom od ponad dwóch dekad. Według Instytutu Badań Ekonomicznych im. Leibniza w Halle w tym czasie upadły 4573 firmy, czyli więcej niż w okresie poważnych perturbacji gospodarczych, jak kryzys finansowy w 2009 roku. W marcu upadłości było o 17% więcej niż w lutym (1716) i znacznie więcej niż w końcówkach I kwartałów w latach przed pandemią koronawirusa.
Niemcy też dłużej czekają na przelew
W Niemczech wyraźnie pogarsza się dyscyplina płatnicza między firmami. Już 81% przedsiębiorstw doświadcza opóźnień w płatnościach, podczas gdy jeszcze w 2021 r. było to 59%, co pokazuje silny trend wzrostowy (dane: Raport Coface Germany Corporate Payment Survey). Jednocześnie aż 84% firm oferuje wydłużone terminy płatności – to najwyższy poziom od blisko dekady. To potwierdza narastające problemy z płynnością w niemieckiej gospodarce i całym europejskim łańcuchu dostaw.
Silne powiązania gospodarcze Polski i Niemiec sprawiają, że trudna sytuacja w tym kraju bezpośrednio wpływa na polskie przedsiębiorstwa, szczególnie w przemyśle i sektorach eksportowych. Według danych Faktura.pl w 2025 roku średni czas płatności w przypadku MŚP wynosił 13,7 dnia. Jest jednak wiele branż, które czekały znacznie dłużej np. TSL – 21,4 dnia. To jednak „tylko” statystyka – wielu przewoźników czekało 30, 60, a nawet 90 dni na płatność. Czas na przelew wydłużył się w 6 z 15 grup branżowych.
– Spadek zamówień, presja kosztowa i wydłużające się terminy płatności w Niemczech przekładają się na kondycję polskich firm i wywołują efekt domina w całym łańcuchu dostaw. Dodatkowo niemieccy kontrahenci zaczęli realnie wykorzystywać zapisy o płatnościach w określone dni miesiąca, co jeszcze wydłuża czas oczekiwania na przelew. Wcześniej tego nie robili, co w efekcie deklarowane 45 dni często zamienia się w 60–70 dni, przerzucając ciężar finansowania działalności na polskich podwykonawców – ocenia Wojciech Miklaszewski z Finea, która jest ekspertem w finansowaniu TSL.
Nowe prawo UE zmieni zasady upadłości
30 marca Rada Unii Europejskiej zatwierdziła nową dyrektywę harmonizującą wybrane obszary prawa upadłościowego w Unii, wcześniej przyjętą przez Parlament Europejski 10 marca 2026 r. To może być pierwszy krok do ograniczenia „polskiego modelu zawieszeń”. Nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i zaufanie do europejskiej gospodarki poprzez ujednolicenie zasad postępowań upadłościowych w państwach członkowskich, które dotąd znacząco się różniły. Regulacje te wzmocnią ochronę wierzycieli, umożliwią skuteczniejsze śledzenie aktywów dłużników oraz wcześniejsze reagowanie na ryzyko niewypłacalności. Dyrektywa ma także ułatwić inwestycje transgraniczne. Ma zapewnić przedsiębiorcom bardziej przewidywalne i spójne otoczenie prawne w całej UE poprzez obowiązek publikowania informacji o przepisach oraz lepszy dostęp do danych o majątku firm.
Dyrektywa UE nie reguluje bezpośrednio instytucji zawieszenia działalności, która pozostaje domeną prawa krajowego. Może jednak pośrednio ograniczać nadużywanie tej formy przez firmy faktycznie niewypłacalne. Nowe przepisy wprowadzają bowiem ściślejsze ramy czasowe i obowiązki dla zarządów oraz właścicieli w zakresie wczesnego ostrzegania i reagowania na kryzys finansowy.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)