kokos26 kokos26
162
BLOG

Poradnik konfidenta

kokos26 kokos26 Polityka Obserwuj notkę 2

Kiedy pszczoły lub osy zdradzają oznaki niezadowolenia i zdenerwowania zaczynają miotać się na wszystkie strony bezlitośnie kąsając. Rój taki staje się bardzo niebezpieczny i nieobliczalny do tego stopnia, że jego nerwowe poczynania przestają mieć cokolwiek wspólnego z logiką. Zdezorientowane owady atakują na oślep, inne próbują uciekać, a nieliczne kryją się w ulu lub gnieździe żeby przeczekać. Mimo tak różnych zachowań cel jest jeden-ocalić królową.
Doświadczony pszczelarz nie ma innego wyjścia jak zabezpieczyć się przed kąsaniem zakładając specjalny strój i próbować je uspokoić oszałamiając je dymem.

Zbliża się 15 marzec co oznacza wejście w życie ustawy lustracyjnej. Część szeroko rozumianych przedstawicieli mediów zdradza wyraźne oznaki paniki i zdenerwowania stąd postanowiłem ulżyć im w tym niewątpliwym cierpieniu i przedstawić kilka sposobów na unikniecie bądź zminimalizowanie nadchodzących kłopotów. Niech to będzie takie okadzanie dymem zdenerwowanego roju.

Jest kilka opatentowanych sposobów radzenia sobie z tym niewątpliwie dolegliwym problemem.

Pierwszy sposób jest dość prosty i nieskomplikowany, a jego wadą jest to, że dotyczy tylko członków rad nadzorczych mediów i niektórych właścicieli. Dlatego patent ten w antylustracyjnej nomenklaturze nazwano metodą „Na Waltera i Weicherta" od nazwisk właścicieli TVN, którzy w przeddzień wejścia ustawy opuścili radę nadzorczą co powoduje, iż nie muszą składać oświadczeń lustracyjnych. Druga niedogodność tego sposobu jest taka, że po opublikowaniu list agentów i tak nasze nazwisko może się na nich znaleźć. Niewątpliwym plusem zaś jest uniknięcie złożenia oświadczenia, zwłaszcza jeżeli nie mamy pewności czy na nasz temat cokolwiek się zachowało. Jeżeli dokumenty nie ocalały możemy z otwarta przyłbicą wracać do rad nadzorczych w glorii uczciwych i sprawiedliwych(niektórzy nawet jako wybitni opozycjoniści).

Druga metoda ma zastosowanie u wszystkich tych, którzy wiedzą, że teczka się zachowała, ale nie są do końca pewni czy jest kompletna. W takim przypadku występujemy publicznie i oświadczamy, że co prawda coś tam podpisaliśmy, ale uczyniliśmy to dla hecy - sposób zwany popularnie „Na Piwowskiego" lub z ciekawości - „Na Wołoszańskiego" albo podpisaliśmy, ale nic nie robiliśmy - „Na Zegarek" czy jak niektórzy wolą - „Na Solorza".
Niedogodnością w takich wypadkach jest to, że możemy się zbłaźnić jeżeli dotrwały do dzisiejszych czasów nasze donosy czy tez pokwitowania odbioru pieniędzy bądź prezentów.

Trzeci sposób ma swoje źródła w starożytności i nosi nazwę „Na Platona" lub bardziej swojsko „Na Milewicz".

„Zohydzają sprawiedliwość w obawie, że zostanie im wymierzona" powiedział kiedyś wielki filozof. Właściwie nie wiem dlaczego ta metoda jest uważana za najbardziej zaawansowaną intelektualnie. Przecież nie wymaga ona niczego innego jak postępowania zgodnego ze słowami mądrego Greka i tylko tyle. W tym wypadku tokujemy na lewo i prawo o dumie, moralności, głupim prawie, głupim rządzie, wstrętnych niespełna rozumu braciach i tak w kółko, aż do korzystnego dla nas rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego (wersja optymistyczna) lub do opublikowania list agentów. Tu niestety wszystko w rękach naszych mocodawców z SB. Jednym słowem loteria-albo zniszczyli( hurrra ) albo nie ( oooo! k...a!!!).

Czwartą metodę podaję tylko z tego powodu, żeby zasygnalizować , że taka w ogóle istnieje.
Nie cieszy się ona popularnością i wcale się temu nie dziwię. Już sama jej nazwa „Na frajera" zniechęca skutecznie do stosowania. Polega ona ni mniej ni więcej jak na wyznaniu prawdy i przyznaniu się do winy, przeproszeniu za krzywdy i prośbie o wybaczenie.
Tej metody stanowczo nie polecam jako nie wypróbowanej, a co za tym idzie nie znane są jej ani zalety ani wady.


kokos26
O mnie kokos26

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka