Słabo już robi się od słuchania i czytania o prezesowym zdrowiu, a zwłaszcza kolanie. Z jednej strony wszystko jest OK, zabieg się udał, potrzeba parunastu dni na hospitalizację (to pisowcy), z drugiej podejrzliwość i brak wiary w zapewnienia tych pierwszych (to opozycja), podsycana czasem teoriami spiskowymi, głównie o trzustce. W dyskusjach internetowych jeszcze gorzej, tam do standardowej papki oszczerstw i inwektyw (to zestaw uniwersalny) dochodzi jeszcze wręcz nadzieja na nowotwór i szybkie „odejście do domu ojca” wyrażane przez niektórych, tych najbardziej radykalnych. Polskie piekiełko na całego.
Pamiętam jednak premiera Millera, który bodaj dzień po wypadku lotniczym udzielał wywiadów (z odsłoniętą klatą siwiejącego, ale jednak politycznego samca alfa). Chodziło o to, by pokazać, że wszystko jest OK, przeciąć ewentualne spekulacje, a może nawet wykorzystać sprawę medialnie, bo naonczas był to najważniejszy temat wszystkich głównych telewizji i gazet. Wywiady w prime time to przecież coś, co polityczne tygryski lubią najbardziej.
Po co cały ten obecny spektakl? Po co spekulacje, dyskusje na którym oddziale prezes przebywa, ile dni minęło, ile jeszcze poleży. Czy nie lepiej udzielić wywiadu i uciszyć ten rwetes? Parę minut ze szpitala, TVP przecież wóz transmisyjny podstawi. A jak prezes nie chce pokazywać oblicza (bo wychudł albo zbladł nadmiernie), to chociaż krótka rozmowa przez telefon. To przecież można zrobić nawet z unieruchomiony kolanem. Nawet bez nogi! Byleby tylko głos prezesa było słychać, zamiast wywiadów p. Bielana czy tweetów p. Mazurek. Prezesie! Suweren tłumnie zasiądzie przy telewizorach i radiach, by Pana wysłuchać, choćby miały to być tylko krótkie pozdrowienia. A jak Pan dołoży jeszcze coś o gorszych sortach, zdradzieckich mordach itp. to już nikt nie będzie miał wątpliwości, że jest Pan w formie.
Czemu Pan tego nie zrobi? Czemu służyć ma stwarzanie pola do snucia teorii spiskowych i nieustannych wojenek polsko-polskich? Do przerażających życzeń „odejścia do domu ojca”? Czy chodzi tylko o to, by grzać temat medialnie i przeciągać go jak Modę na sukces, bo nieważne co mówią, byleby nie przekręcali nazwiska? Stać Pana na więcej! Ja wiem, że nie zaćwierka Pan na tweeterze, nie wrzuci sweet foci na fejsbunia -w porządku, ale np. z p. Rachoniem to już mógłby Pan zamienić parę zdań. Miejmy jasną sytuację i spokojny długi weekend.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)