Jeden nie ma zony, konta, prawa jazdy, a drugi nawet narkotykow nie palil i nie uzywal.
Powiada: “Pod tym względem nie mam żadnych doświadczeń, nawet najmniejszych.” I jeszcze sie glupio pyta: “Czy to dobrze?”Jednym slowem dwa slowa:
-
nie jest cool
-
nie ma mlodziezy ( zwlaszcza rastafarianskiej ) nic do zaofiarowania.
Mlodzi, z duzych miast, najpierw glosowali na Olo Disco-polo, bo byl rowny gosc.Teraz jak nic popra don Aldo, bo gosc jeszcze rowniejszy.
A przy okazji oferty dla mlodziezy.
Ilekroc odwiedzalem Kalwarie Zebrzydowska, zawsze mialem tam cos dziadom kalwaryjskim do zaofiarowania, jakies pare zloty na reke i zawsze wyjezdzalem stamtad bogaty w dziadowskie blogoslawienstwa ( w moim przypadku dziwnie nieskuteczne ).
Mlodziez, ktora walczyla o Polske, wybierala to, co dla Ojczyzny najlepsze.
Wspolczesna mlodziez od kalwaryjskich dziadow nie gorsza, i zeby poblogoslawili mnie swoim glosem przy wyborczej urnie, tez musze im umiejetnie cos zaoferowac. Moze skretasy z maryska i browara?
Wpis poprzedni:
O POLSKIE MEDIA
Pan Stanislaw Michalkiewicz przypomnial w jednym ze swoich niedawnych felietonow pt. Agentura i partyjniactwo ( http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=369 ) okolicznosci wzglednego slabniecia Rzeczpospolitej w okresie saskim i rozbiorowym. “( … ) Polska miała wszystkie atuty, żeby też rosnąć w siłę; miała duże terytorium, żyzne ziemie, była stosunkowo dobrze zaludniona, słowem – niczego jej nie brakowało. A jednak sąsiedzi stawali się coraz silniejsi, podczas gdy Polska – coraz słabsza. Warto dodać, że przyczyna słabości Polski nie było ubóstwo materialne. Polska za panowania Augusta III bardzo szybko odbudowała się po zniszczeniach spowodowanych wojną północną (… ) Różnica między bogactwem Polski a ubóstwem Prus była widoczna i za Stanisława Augusta Poniatowskiego. Skarżąc się Katarzynie na pruskiego króla Fryderyka Wielkiego, który ustanowił w Kwidzynie komorę celną dla obłożenia polskiego handlu haraczem, pisze między innymi: „Król Jegomość pruski wybiera z Polski około trzech milionów sześciuset tysięcy guldenów pruskich, to jest około dziewięćset tysięcy rubli rocznie. Równa się to dochodowi z całych Prus brandenburskich.” Dopiero na tym tle widać, jaka bogata była Polska i jakie biedne były Prusy. Ale Prusy miały 195 tysięcy wojska, podczas gdy Polska – tylko 18 tysięcy. (… )No dobrze, ale dlaczego Polska miała tylko 18 tysięcy wojska, skoro była taka bogata? Ano dlatego, że w 1720 roku stanął w Poczdamie traktat rosyjsko-pruski, w którym obydwaj strategiczni partnerzy zobowiązali się nawzajem, że nie dopuszczą w Polsce do żadnych reform, a zwłaszcza – do powiększenia wojska. Dlaczego mogli się w tej sprawie wzajemnie zobowiązać? Dlatego, że zarówno Rosja, jak i Prusy miały w Polsce tylu agentów, żeby storpedować każdą próbę jakiejkolwiek reformy, a zwłaszcza – każdą próbę zwiększenia militarnej siły państwa. Ta okoliczność skłania nas do ponownego przyjrzenia się lustracji, zwłaszcza w świetle ogłoszonych niedawno rewelacji, że za czasów profesora Leona Kieresa Wojskowe Służby Informacyjne zablokowały możliwość ujawnienia najgroźniejszych agentów poprzez umieszczenie ich teczek w tak zwanym „zbiorze zastrzeżonym”. W tej sytuacji lepiej rozumiemy przyczyny demonstracyjnego lekceważenia, jakie okazał władzom państwa polskiego profesor Bronisław Geremek, podobnie jak inni osobnicy, zażywający reputacji autorytetów moralnych. Widać zatem, ze agentura w czasach saskich i stanisławowskich była przyczyna śmiertelnej choroby państwa. Ale dlaczego agentura tak bardzo rozpleniła się w Polsce, a nie odwrotnie? Dlaczego Rosja, Prusy, czy Austria miały u nas tylu agentów, a Polska u nich swoich agentów nie miała? Sądzę, że przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać w upadku ducha obywatelskiego, a w szczególności w upowszechnieniu się w Polsce partyjnictwa. Jak wiadomo, Polska miała ustrój republikański, w którym siłą rzeczy dużą role odgrywają partie polityczne. Ale partie polityczne, to jeszcze nie partyjnictwo. Na czym zatem polega partyjnictwo? Polega ono na rodzaju zaślepienia, rodzaju zacietrzewienia, skierowanego na pogrążenie przeciwnika politycznego za wszelką cenę – nawet za cenę wyrządzenia szkody własnemu państwu. Ludzie zaślepieni partyjnictwem przestają rozumieć, że ich pozycja i perspektywy zależą od kondycji państwa, w którym działają. Tracą poczucie rzeczywistości do tego stopnia, ze gotowi są skorzystać z pomocy wroga własnego państwa, byle tylko pognębić, a najlepiej – zniszczyć politycznego konkurenta. Przykładem partyjnictwa jest podkanclerzy Hieronim Radziejowski który dla dokuczenia królowi Janowi Kazimierzowi sprowadził do Polski Szwedów. Przykładem partyjnictwa jest stronnictwo książąt Czartoryskich, którzy dla przeforsowania przedsięwzięć wzmacniających ich pozycję, ściągnęli do Polski wojska rosyjskie. Wprawdzie proponowane przez Czartoryskich reformy były nawet korzystne dla kraju, ale zastosowane przez nich lekarstwo okazało się gorsze od choroby – bo wojska rosyjskie już z Polski nie wyszły. Wreszcie – przykładem partyjnictwa jest targowiczanin Szczęsny Potocki, który po kolejnym rozbiorze Polski pojechał do Petersburga, żeby przed Katarzyną wypłakiwać się nad losem ojczyzny. Ta jednak tupnęła na niego i powiedziała surowo: „pańska ojczyzna jest tutaj!” – bo też prawie wszystkie olbrzymie dobra Potockich znalazły się w granicach Rosji. No a dzisiaj? Dzisiaj przecież też nie jesteśmy zadowoleni z naszego państwa. Szwankuje ono akurat w tych dziedzinach, w których niczym nie można go zastąpić: jest słabe militarnie, skorumpowane, przeżarte agenturą wysługującą się obcym państwom, z rozprzężonym systemem wymiaru sprawiedliwości i łupiące obywateli podatkami. A w jakim kierunku rozwija się pomysłowość grup sprawujących władzę polityczną? Wszystkie inicjatywy, jakie ostatnio się pojawiły, maja na uwadze dwa cele: po pierwsze – maksymalnie zablokować dostęp na scenę polityczną wszelkim nowym środowiskom i ludziom, a po drugie – obezwładnić własne państwo. Czyż nie do tego zmierza pomysł zmiany konstytucji w celu ograniczenia, a właściwie – skasowania władzy prezydenta? Okazuje się, ze ta sama plaga w postaci partyjnictwa, która w XVIII wieku stała się przyczyną zagłady naszego państwa, trapi nas nadal. Ubocznym skutkiem tego partyjnictwa jest agentura w strukturach państwa. Najwyraźniej ma się ona jeszcze lepiej, niż w XVIII wieku i jest jeszcze bardziej wpływowa, niż wtedy. Wtedy bowiem polskie środowiska patriotyczne jednak podjęły rozpaczliwą próbę ratowania państwa przed zagładą w postaci konstytucji 3 maja. Dzisiaj jedynym pomysłem jest już tylko likwidacja niepodległości i przyłączenie Polski do Unii Europejskiej, która jest niczym innym, jak kolejnym wcieleniem Cesarstwa Niemieckiego, pozostającego w strategicznym partnerstwie z Cesarstwem Rosyjskim. “Tyle pan Michalkiewicz.Gdyby nie paraliz Rzeczpospolitej spowodowany przezarciem jej przez obce agentury, dzielo 3 Maja wydaloby oczekiwane owoce, zas polsko-litewsko-ruskie mocarstwo byloby w stanie rozprawic sie z agresywnymi sasiadami z kazdym z osobna i z wszystkimi razem. Dzisiejsze czasy roznia sie od tamtych o tyle, iz w naszej czesci Europy miejsce wojska przejely media. I tak jak za “krola Stasia” ubogie Prusy mialy 195 tys. wojska, a bogata Rzplita 18 tys., tak dzis wiekszosc mediow ogolnopolskich i lokalnych ( przynajmniej na Ziemiach Zdobytych ) jest w rekach niemieckich, zas niezalezna “Rzepa” szykowana jest przez Teutonskich Uzurpatorow Skwapliwego Kamerdynera do prywatyzacji. Owczesnie kazda niesmiala proba podniesienia ilosci wojska okrzykiwana byla zamachem na zlota wolnosc.Dzis niedawne proby dekomunizacji i lustracji podjete przez rzad JarKacza okrzykiwane byly faszyzmem i zamordyzmem, zas europosel Geremek wzywal do obywatelskiego nieposluszenstwa. Skrotowo, ale niestety trafnie podsumowal to anonimowy internauta: Nie oszukujmy się, to nie Polacy wybrali Tuska, to Niemcy go wybrali dziękikapitałowi zainwestowanego w nasze media. Teraz robi wszystko, czego oczekują Niemcy. Sprzedaliście nas Popaprańcy. ~lolok , 02.05.2008 08:58 Kiedys o wygranej miedzy Sasem a Lasem decydowaly obce wojska, dzis – obce media.Wtedy o upadku Rzplitej zadecydowala dysproporcja posiadanego wojska.Dzis o bezpowrotnym upadku Polski byc moze zadecyduja juz niedlugo obce media.Poki co utrzymuja one rozdety przez specjalistow od public relations wirtualny wizerunek obecnego rzadu.Ale juz calkiem szybko moze okazac sie, ze p.Merkel tupnie pantofelkiem i na zarzut, ze “Polen ist verloren”, powie zaplakanemu premierowi “Donald, dein Vaterland ist hier!” komentarz Antysalon-u:Tusk spłaca długiPO zaciągnęła kredyt we wszelakich "postępowych środowiskach dziennikarskich"/ celowo ten trójczłon wziąłem w cudzysłów/! Jest to kredyt na walenie w wielki bęben, czyli w PIS! I tak to trwa do dzisiaj, to znaczy to walenie! Ale kredyt kiedyś trzeba spłacić.PO sądziło, że zdobędzie dwuwładzę/ sejm, prezydent/ już jesienią 2005 a tu klops! Ale w każdym biznesie takie rzeczy mogą się przydarzyć.Tąpnięcie na rynku wybory 2005!Wybory przegrane. Kredyt wzięty, nie spłacony! A i nie ma czego spłacać! Produktów PO i Tuska lud mimo iż ciemny to jednak nie kupił!
I co? Trzeba kredyt rolować na następny okres. Nie ma sprawy mówią wierzycieli ale warunki spłaty trzeba też renegocjować, stopa oprocentowania zmienia się! Wierzyciele uzbrajają się w cierpliwość! A co im pozostaje? Złożyć wniosek o upadłość!Można tylko po co? skoro dłużnik goły! Trzeba czekać. Wchodzą więc na hipotekę, muszą czekać i walić dalej w PIS i tak do przedterminowych wyborów. No i ryzyko się opłaciło! Cierpliwość wierzycieli musi zaprocentować! I co robi dłużnik? postępowych mediów, zwycięski PO i Tusk? Zaczyna spłacać długi, na obsługę rat głównych chwilowo go nie stać więc pierwej %. Premier i główni ministrowie apelują do obywateli o bojkot abonamentu! No i głowni wierzyciele/ tvn , polsat, agora/ już na starcie liczą tłuste dywidendy ale to dopiero ...zaliczka!
Teraz do boju przystępuje znana z marca 1968 roku aktywistka moczarowska, była partyjna agitatorka co to Zydów na Synaj wysyłała w swoich łódzkich partyjno-wiernopoddańczo-antysemickich tekścidłach!
To Iwona ale nie księżniczka Burgunda, bo i do księżniczki i do Burgundii jej tak samo daleko!
To Iwona pracowniczka koncernu Agory, urlopowana do Sejmu z redakcji Gazety Wyborczej czyli poseł PO Iwona Sledzińska-_Katrasińska!/znana także policjantom łódzkim z jazdy po pijaku!/.
Poseł Iwona przygotowuje więc taki projekt ustawy aby rządzące PO mogło już bez żadnych problemów spłacić zaciągnięte w mediach prywatnych długi! a i zapewnić sobie bezpłatny PR w resztkach co pozostaną po zblatowanej tvp i polskim radio! Maszynka do głosowania robi swoje czyli sejm i senat stają się czymś lub jak kto woli kimś w rodzaju poręczyciela zaciągniętych przez PO kredytów i ustawa w tempie ekspresowym została uchwalona. Jaki będzie jej los? Veto prezydenta czy skuteczne zależy li tylko od poparcia PIS przez LiD!
Ale czy ktokolwiek poważny wierzy w to co mówi taki wyskrobek jak ten zlepek! posteseldowski?
Tak czy owak PO I Tusk utwierdzili swoich wierzycieli, że długi u nich zaciągnięte traktuje bardzo poważnie i wykazuje bezgraniczną wolę ich spłacenia!
A ,że odbędzie się to kosztem wszystkich Polaków to już zupełnie nieistotne, jest to bez znaczenia!2008-05-12 16:50antysalonwww.antysalon.salon24.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (4)