“Paradise Lost” to dretwy poemat Johna Miltona, opublikowany w 1667, za czasow Cromwella i Commonwealth of England. O ile wciaz z ciekawoscia i zafascynowaniem ogladamy ilustrujace go ( pozniejsze o wiek ) obrazy Williama Blake’a, o tyle nie spotkalem nikogo, kto z dobra-woli i dla przyjemnosci czytalby dzis sam poemat.
Jedyne bodaj klasyczne, a do dzis zywe poematy, to Iliada i Odyseja, a to z przyczyn nastepujacych:
Jak juz ktos wytraci dwa lata albo i piec na nauke greki klasycznej, to sila rzeczy bedzie siegal po Homera w orginale. Ale nie tylko z tego powodu. Orginalny jezyk greckiego wieszcza jest rzeczywiscie miodoplynny.
Juz to gwaltownie przyspiesza, by wyrazic gniew Achilla, juz to spowalnia i kolysze do snu Odyseusza.
( Znakomita, nowoczesna adaptacje filmowa Odysei moglismy ogladac kilka lat temu w rezyserii Andreia Konczalowskiego. Tymczasem ladnie nakrecona Troja z czupurnym Bradem Pittem w roli Achillesa wykazywala juz tylko mniejsze lub wieksze pokrewienstwo z orginalna epopeja, glownie przez zbieznosc imion bohaterow. To samo niestety musze powiedziec o niedawnej ekranizacji Beowulfa, tzn. zbieznosc tytulu z anglosaskim poematem dosc przypadkowa, choc film warty obejrzenia chociazby dla samej, podrasowanej komputerowo, Angeliny Jolie ).Jak to wyrazil jeden z angielskich profesorow: there is no bullshitting in Homer ( tzn. bez srania w banie, Homer w bawelne nie owija ), pisany doslownie dla wszystkich.
( Przy okazji: utarlo sie, iz w szkolach najpierw uczono greki attyckiej, a dopiero po min. dwoch latach przechodzono do dialektu homeryckiego, ktory jako starszy o co najmniej 3 wieki i bedacy mieszanka roznych dialektow, z przewaga jonskiego, jawil sie jako zupelnie nowy i nieznany jezyk. Polecam ciekawy artykul Clyde’a Pharr’a pt “Homer and the study of Greek” http://www.ellopos.net/elpenor/lessons/pharr.asp uzasadniajacy rozpoczynanie nauki greki klasycznej od Homera; do sciagniecia stara wersja podrecznika “Homeric Greek – a Book for Beginners” – zainteresowanym polecam, podobnie jak pelna darmowych zasobow strone www.textkit.com ).
Z kolei Eneida Wergiliusza to juz wysublimowany poemat, pisany pod gusta wyksztalconych humanistow i wyrafinowanych retorow za pryncypatu Oktawiana Augusta.
Ale ja o innym raju.
Dziecko przerabialo akurat w szkole sienkiewiczowskiego “Latarnika”. Tak jak uwielbiam Sienkiewicza za Trylogie, “Krzyzakow”, “Quo vadis”, a nawet znakomita wg mnie “Niewole tatarska”, tak “Latarnik” razi mnie swoja manierycznoscia i rzewnoscia ( co nie znaczy, iz dla owczesnych czytelnikow nie byl to przepiekny utwor na czasie ).
Tym niemniej zainspirowal mnie do zakupienia w kiosku za 10 PLN “Pana Tadeusza” na CD-MP3, czytanego przez Grzegorza Mludzika. Po powrocie do kraju Angielczykow, rozpakowalem sobie z “empetruchy” na 12 CD ( zeby moc sluchac w aucie, w ktorym mam zwykly odtwarzacz CD ), po czym odlozylem na polke.
Odnalazlszy owe CD-ki przy okazji sprzatania, zabralem kiedys ze soba w delegacje … i sie zaczelo.
Kto czytal “Lwa, czarownice i stara szafe” C.S.Lewisa, to byc moze pamieta opis pierwszej wizyty Lucji u fauna Tumnusa. Kiedy ten zaczal grac na fletni, dziewczynka poczula sie jakos niezwykle – chcialo jej sie jednoczesnie smiac i plakac i spac i spiewac …
Wiem, jak musiala sie czuc, bo tak wlasnie czuje sie ja, ilekroc jadac autem slucham kolejnych wersetow naszego narodowego poematu.
Caly ostatni tydzien sluchalem w kolko czesci drugiej ( pt. “Zamek” ). Nie dlatego, ze nie mialem ze soba kolejnych czesci, ale nie moglem sie rozstac. Teraz jestem przy czesci czwartej ( “Dyplomatyka i lowy” ), ktora wydaje mi sie jeszcze doskonalsza. Nie wiem, kiedy przejde do ksiegi piatej.
W odroznieniu od ucznia, ktory musi zaliczyc, slucham dla przyjemnosci, ze wzruszeniem, z rozrzewnieniem, ze smiechem ( czasem zasmiewam sie do rozpuku jak czubek ), i ciesze sie, ze jeszcze nie dotarlem do polmetka.
Warto byc Polakiem, warto znac jezyk polski, zeby chocby moc posluchac “Pana Tadeusza” w orginale.
C.D.N.




Komentarze
Pokaż komentarze (6)