Byc moze zbyt wczesnie, by pisac o Lechu Walesie sine ira et studio, zwlaszcza gdy z wielu stron brzmi medialna kanonada.
Ale wlasnie zjadlem kolacje, i mimo ze chlop jak zje to mysli o seksie, postaram sie owe mysli stlumic i przylozyc zabia lapke miedzy kujacych konie.
Nikt Lechowi Walesie jego zaslug nie odbierze.
Na zawsze pozostanie symbolem przemian, Sierpnia 1980, rozbudzonych wowczas i niestety w duzym stopniu niezrealizowanych nadziei
( bo ani Polakom nie udalo sie wpelni uzyskac podmiotowosci w swoim panstwie, ani tez postkomunistom ani innym kurwom, szujom i zlodziejom nie udalo sie w pelni zawlaszczyc naszego Kraju ).
Obecna debata nad ksiazka o zwiazkach Walesy z SB nie jest wcale niszczeniem jego legendy, dorobku. Takie byly czasy, mlody Walesa choc nie chcial, ale otarl sie o funkcjonariuszy bandyckich sluzb i wyszedl z tej konfrontacji zwyciesko.
Przypomnijmy, jak jeszcze niedawno te same srodowiska, ktore chcialyby dzis kneblowac czy wrecz likwidowac IPN, entuzjastycznie promowaly ksiazke ks.Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego “Ksieza wobec bezpieki na przykladzie archidiecezji krakowskiej”. Z kart tej pracy ukazal sie obraz normalnych ludzi, czasem zlamanych w sumieniu, ale przewaznie heroicznych i zwycieskich.
Na poziomie zarowno indywidualnym jak zbiorowym, praca ksiedza Zaleskiego spelnila funkcje oczyszczajaca i kojaca.
( kiedy okazalo sie, iz praca ta nie kompromituje Kosciola w Polsce jako takiego, zainteresowanie medialne ta praca natychmiast zniklo ).
Podobnie jest i z opracowaniem o Lechu Walesie.
Jesli odrzucimy tezy typu “zemsta mlaskajacych kaczek” ( ze niby mlaskanie gorsze od niemieckiego, gardlowego R ), “zawisc o Nobla”, “polskie pieklo” i inne durnoctwa, to publikacja ta moze miec dla samego Lecha Walesy jedynie skutki oczyszczajace i kojace.
My “genetyczni patrioci polscy” ( ze uzyje tego idiotyzmu uzywanego przez co niektorych blogerow, ktore jak widac zastapilo przedwojenna “bogo-ojczyznianosc” ) doskonale wiemy, iz nikt na tej ziemi nie jest aniolem czy czlowiekiem ze spizu. Owszem, jestesmy wszyscy ludzmi z gliny i z zelaza, z mniejsza lub wieksza domieszka gowna. Lech ktory nie uniknal potkniec, ale potrafil wstawac po kazdym z nich, jest nam blizszy niz ten z pomnika.
Pani Oda, pelniaca na S24 funkcje niemieckiego politruka napisala dzis:
Wtedy z zazdrością i z niedowierzaniem patrzyliśmy na Polskę, Wałęsę i ten wielki długopis. Dzis jest to dla mnie i dla wielu ludzi na świecie symbolem obalenia komunizmu. Demontować Wałęsę oznacza demontowanie tej części polskiej i światowej historii.Odpowiem po niemiecku: nie biespakojsia diewoczka!
Nikt naszego Lecha nie pozwoli skrzywdzic. Ale jak powiadal wybitny radziecki filozof Aristofiel: Amicus Plato sed magis amica veritas, co znaczy: kochamy Walese, ale chcemy czynic to w prawdzie.
I nie pozwolimy, by rozne czerwone kurwy, szuje i zlodzieje prowadzily Go na swojej smyczy.
Tu wylal sie atrament.
Ch-im-w-D, Ament.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)