Ogladalem wczoraj w tutejszej TV program z serii “Smocza jama” ( Dragons’ Den ).
Tytulowe smoki to pieciu biznesmenow-multimilionerow. Laczy ich to, ze do swoich imponujacych fortun doszli ciezka praca, pomyslowoscia, trafnymi inwestycjami.
W odroznieniu od naszych farbowanych lisow z PZPR czy KLD, nie ukradli pierwszego miliona, nie uwlaszczyli sie na prywatyzowanym majatku, nie pracowali jako konsultanci w Proeximie, nie dostali kasy ani z lobbingu, ani z macy ani z tacy.
Siedza zatem przez pol godziny w swojej smoczej jamie z wylozonymi na stol wlasnymi pieniedzmi ( rzedu 75 000 funciakow kazdy ) i czekaja nie tyle, kogo tu pozrec, ale w co zainwestowac.
Przychodza do nich prywatni przedsiebiorcy, ludzie z pomyslem na firme albo na rozwoj firmy juz istniejacej, krotko prezentuja swoj pomysl i ewentualnie negocjuja z chetnym smokiem sfinansowanie projektu / wejscie w spolke itp.
We wczorajszym odcinku interesu dobil pomyslodawca elektrycznej gotowarki do jajek, o trafnym do tego przedsiewziecia nazwisku ( brzmialo ono mniej wiecej jak Eggzactly gdzie egg to po angielsku jajko ). Dwoch smokow wnioslo pospolu do jego firmy £75 000 w zamian za 20% udzialow dla kazdego z nich.
Maly gadzecik w wersji mono, wygladajacy nieco jak postmodernistyczne jajko Fabergé, gotowal ( a wlasciwie opiekal ) jedno jajko w 3 minuty, a to wszystko za sprawa opatentowanej elastycznej maty grzewczej.
Bylo nieco smiechu na salo, bo pomyslodawca podpadajacy nieco pod stereotyp szalonego naukowca, z nerwow przelaczyl termostat i prezentacja zakonczyla sie kompletnym fiaskiem, ale mimo to znalazl chetnych inwestorow.
Dla mnie byla to probka prawdziwego kapitalizmu: smoki inwestuja dobrowolnie wlasne pieniadze, z nadzieja zysku, z wkalkulowanym ryzykiem straty, pomyslodawca wnosi pomysl, know how. Czesto inwestorzy, wykorzystujac swoje doswiadczenie i marke na rynku, czynie wspomagaja zarzadzanie firma.
U nas jak pojawi sie taki smok ( np. p.Kluska z Optimusem czy Bartcom z Poznania ), natychmiast jest niszczony przez postkomunistyczny, WSI-owy uklad.
Mamy za to mnostwo lisow, ktore swoje pieniadze i wladze zawdzieczaja politycznej karierze i zlodziejskim procedurom przekasztalceniowym, a ktorzy czesto zlotowki nie zarobili normalna praca, tzn. taka, za ktora ktos dobrowolnie chcialby zaplacic.
W polskiej wersji pt. “Tu lis ma nore”, inwestujacy lis wprowadzilby pewnie klauzule mowiaca, ze jak biznes nie wypali, to trzeba mu zainwestowane pieniadze oddac z odsetkami, a jak nie, to gang obcinaczy palcow.
Podobnie jak w propozycji “Przyjazne Panstwo” Palikota, gdzie pracownik za porzucenie pracy ma zaplacic 5000PLN kary. ( wg pracodawcow zrzeszonych w “Lewiatanie”, dlaczego pracodawca ma ponosic konsekwencje ucieczki niewolnika? ).


Komentarze
Pokaż komentarze (9)