"To Tusk naklonil UE do dzialan w sprawie Gruzji"
calosc vide http://wiadomosci.onet.pl/1807172,11,item.html
![]() |
| Donald Tusk, Fot. PAP/Radek Pietruszka PAP |
Nic dziwnego, w takim garniturze kazdego by naklonil.
POPRZEDNI WPIS
NIE JESTESMY WROGIEM ROSJI
Poniewaz S24 to miejsce scierania sie roznych opinii ( Bogu dzieki ), dlatego tez procz wpisow solidaryzujacych sie z Gruzja oraz analiz nakazujacych nam byc dumnym z ostatniej inicjatywy politycznej Prezydenta, pojawiaja sie tez glosy przywolujace “Realpolitik” i zalecajace pilnowanie miejsca w szeregu.
To z kolei powoduje reakcje w postaci oskarzen o agenturalnosc wobec Rosji.
Uwazam takie oskarzenia za niesprawiedliwe.
Znamiona rzekomej agenturalnosci bowiem wynika najczesciej z bezkrytycznego przenoszenia analiz XIX i XX-wiecznych klasykow ( juz to konserwatyzmu, juz to endecji ) w zupelnie inna sytuacje polityczna.
Tylesmy sie nasluchali o polskim warcholstwie, ze jestesmy jednym z najbardziej zdyscyplinowanych narodow ( wbrew pozorom ).
Tylesmy sie naczytali o szkodliwosci prometeizmu i mesjanizmu narodowo-wyzwolenczego, ze niektorym trudno uwierzyc, iz racja moralna moze byc jak najbardziej zgodna z naszym interesem panstwowym.
Dlatego tez np. niedawne, zupelnie chybione analizy dr Wielomskiego nie znacza wcale, ze mu ktos w rublach placi – jest to raczej intelektualna niemoznosc przekroczenia zawodowego horyzontu … i najprawdopodobniej osobista uraza do Kaczora.
Owszem, nikt nie neguje spenetrowania naszego kraju przez agenture rosyjska, ale mniej balbym sie jej, anizeli wszechobecnej agentury niemieckiej i rozpanoszonego w naszych mediach gestapo.
Jakby tak moc przeniknac finansowe rurociagi przyjazni i powiazania biznesowe wielu naszych politykow i genialnych biznesmenow, to wlos stanalby nam deba na glowie.
( W przypadku prof. Bartoszewskiego, niemieckie finansowanie odbywalo sie wrecz przy swietle reflektorow: medal jeden, drugi, trzeci, a przeciez do kazdego medalu dolaczony jest czek ).
Z drugiej strony, wycieranie sobie geby haslem realpolitik przez osoby nie majace o niej zielonego pojecia zupelnie nie oznacza, iz nalezy obiektywne realia lekcewazyc.
Jak powiada prawnicza paremia: abusus not tollit usum czyli nie wylewajmy dziecka z kapiela.
A owe realia to fakt, iz Rosja pozostanie jednym z najwazniejszych elementow naszej sytuacji politycznej, niezaleznie od naszego chciejstwa.
I jakiekolwiek bylyby nasze emocje, nie mozna pozwolic, by milosc Polski ustepowala nienawisci wobec Rosji.
Sformuluje to jeszcze inaczej:
Nie mozna przyjmowac za KANON myslenia, jakoby naszym celem bylo szkodzenie Rosji za wszelka cene.( a czasem niestey, zdaje sie wyczuwac taki rodzaj myslenia wsrod zacnych skadinad redaktorow Gazety Polskiej ).
Twierdze, iz mozna prowadzic polityke jak najbardziej zgodna z polskim interesem narodowym, polityka moralna, oparta na prawdzie, a jednoczesnie zyc w zgodzie z Wielkim Bratem. Zgoda taka i wielopoziomowa wspolpraca wcale nie musi oznaczac przyzwolenia na to, co jest niegodziwe.
Czasem warto przypomniec wyswiechtany i naduzywany przez domoroslych realistow frazes Churchilla, ze Anglia nie ma wiecznych wrogow i wiecznych przyjaciol, tylko wieczne interesy.
Gruzini dali sie podejsc Ruskim jak Francuzi Prusakom w 1870 roku. Mimo ze wtedy wojne wypowiedziala Francja, a dzis walki ropoczela Gruzja, nie ma watpliwosci, kto tak naprawde byl agresorem w obu przypadkach.
W tej trudnej sytuacji nasz Kaczor okazal sie prawdziwym mezem stanu i to on byl glosem tej czesci Europy.
Nie nalezy wszakze z dobrych przeslanej wyciagac falszywych wnioskow, np. o jakichs tataromongolach itp. Owszem, oddzielaja nas od Rosji roznice cywilizacyjne, naszym zadaniem dziejowym jest odbudowa cywilizacji personalistycznej na dawnym obszarze jagiellonskim, ale to az tyle i tylko tyle.
W obecnej sytuacji mniej grozne dla Polski sa aspiracje Putina odbudowy mocarstwa swiatowego niz aspiracje Niemiec bycia mocarstwem lokalnym!!!Rosja nie rosci sobie pretensji do naszego terytorium, nie powoluje sie na granice panstwowe z 1937 roku. Wiadomo, chce monopolu na szlaki przesylowe dla swoich surowcow, stad awantura gruzinska, stad inicjatywa naszego prezydenta, dla ktorego bezpieczenstwo energetyczne Polski jest jednym z priorytetow.
( przywolajmy tu dla kontrastu smutne postacie Tuska, Sikorskiego, Chlebowskiego, dla ktorych priorytetami sa sondaze ).
Polska nie znajduje sie obecnie w latwej sytuacji. Ostanie wybory chociazby pokazaly, do jakiego stopnia potrafi posunac sie agresja wobec naszego kraju, poki co agresja medialna. A niestey nie mozna wykluczyc powtorzenia sie sytuacji z czasow Sejmu Wielkiego, jesli agresja medialna nie odniesie pozadanego dla agresora skutku.
Dlatego wazna jest dla nas amerykanska tarcza, jako taka nie majaca dla nas wartosci bojowej czy obronnej, ale wzmacniajaca zaangazowanie militarne i polityczne USA w naszym regionie.
Podobnie nie mozna przecenic wspolpracy regionalnej ( Trilaterale, Heptagonale czy Bog wie co tam jeszcze ). I znow poki co inicjatorem tej wspolpracy byl i jest obecny prezydent. Nie jest zgrabna baletnica, ale ustawia nas na wlasciwych torach. Poki co alternatywa jest prowadzona z typowo postkolonialna mentalnoscia polityka PO, tzn. strachliwe oczekiwanie na opinie prasy na Jamajce.
Wracajac do Rosji: dyplomatyczna obrona Gruzji nie przeszkadza dobrej wspolpracy gdzie indziej. Musimy np. gospodarczo zintegrowac okreg kaliningradzki z Polska, pilnie udroznic zegluge z portu elblaskiego, szukac sposobow na wspolprace gospodarcza.
I tu akurat inicjatywa powinna wyjsc od nas. W przeciwnym wypadku staniemy sie jedynie nieznosna przeszkoda strategicznego partnerstwa Ribb…, tzn. Merkel-Putin, ktora to przeszkoda predzej czy pozniej zostanie zneutralizowana.
Nie stac nas na biernosc, a stracilismy juz 20 lat.
A niestety, kazdy miesiac rzadow PijaRowcow, medialnych wydmuszek biegajacych na smyczy obcych agentur, to nie jest tylko miesiac stracony, bowiem swiat nie czeka.
Jak napominal nas JPII: wolnosc jest nam dana, ale i zadana.
Jesli jestesmy gorsi od slugi z ewangelicznej przypowiesci, bo tamtej zakopal byl talent w calosci, a mysmy go juz porozmieniali na drobne, to jaki los nas moze spotkac?
POPRZEDNI WPIS:
GRUZJA A TRAKTAT LIZBONSKI
Premier Tusk zjadl sniadanie i bardzo mu smakowalo, media publikuja wyniki kolejnego sondazu, zas pan posel Chlebowski w duecie z demokrata Szmajdzinskim ( maszeruja osobno, uderzaja razem ), procz oczywistego przyganiania prezydentowi RP, wyciagaja wnioski.
Zgodni sa z opinia bylego prezydenta, p.Kwasniewskiego, jakoby wojna w Gruzji pokazala, iz nalezy jak najszybciej ratyfikowac Traktat Lesbonski.
Sluchalem wczoraj w angielskiej telewizorni wiadomosci poswieconych Gruzji. Poza krotkim wyjasnieniem dla niekoniecznie bieglych w geografii Brytyjczykow, gdzie ta Georgia sie znajduje ( ostatecznie nie byla nigdy brytyjska kolonia ) oraz drastycznymi obrazkami rannych i zabitych cywilow ( w tym dzieci ostrzelanych przez mszczacych sie Osetyncow ), obejrzalem wywiad z przewodniczacym bodaj OBWE ( ang. OSCE, tej samej oprganizacji co to tak chetnie chciala monitorowac przebieg naszych ostatnich wyborow ).
Patrzyl oczyma jak od psa pozyczonymi i bredzil cos, ze nie wazne, kto wygral a kto przegral, wazne, ze pokoj panuje w Tbilisi, bla bla bla.
Zaimponowal mi natomiast znakomita opalenizna i gladka, zdrowa cera, swiadczaca o dobrym stanie zdrowia.
Gdyby TL byl ratyfikowany, gdyby Unia mowila jednym glosem, tym glosem bylby zapewne glos niemieckiego wiceministra spraw zagranicznych, p.Gernota Erlera, o Gruzji, ktora pogwalcila prawo miedzynarodowe napadajac na wlasne terytorium, zas pieknie opalony urzednik europejski tlumaczylby nam, dlaczego aneksja Gruzji przez Rosje jest europejskim sukcesem, zgodnym z politycznym realizmem i rewolucyjnym konserwatyzmem.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)