MacGregor MacGregor
414
BLOG

Tarcza a wojna peloponeska

MacGregor MacGregor Polityka Obserwuj notkę 3

Korfu ( w starozytnosci Korkyra ) to turystyczna wyspa u polnocno-zachodniego wybrzerza Grecji.

Jest ona miejscem akcji szekspirowskiej “Burzy” ( the Tempest ), tam bowiem trafia wygnany z Mediolanu ksiaze Prospero wraz z piekna corka Miranda. Tam tez dzieki opanowanej przezen sztuce magii i czarodziejstwa ( jako zaoczny student Hogwartu ), uwalnia uwiezionego ducha proszku do prania, Ariela.

Mimo, iz polozona na zadupiu ( ang. backwater ), Korkyra stala sie bezposrednia przyczyna wybuchu wielkiej wojny peloponeskiej  ( 431-404 p.n.e.), ktora polozyla kres swietnosci greckich poleis oraz umozliwila w ciagu nastepnego polwiecza wzrost potegi macedonskiej ( bitwa pod Cheronea to rok 338 p.n.e ).

 

 

( Korkyra to ta malpa w czerwonym miedzy obcasem wloskiego buta a Epirem ) 

 

A bylo to tak.

Stosunki miedzy Sparta i jej Zwiazkiem Peloponeskim a Atenskim Zwiazkiem Morskim od dawna byly napiete jak bycze jaja.

Tymczasem Korkyra, bedaca kolonia Koryntu, zbuntowala sie przeciw swojej metropolis.( jesli chodzi o stosunki miedzy koloniami a miastami zalozycielskimi, Korynt ze swoja polityka ingerowania w wewnetrzne sprawy kolonii byl raczej wyjatkiem ).

 

Cytuje z Wikipedii:

Korkyra w starciu z silnym na morzu Koryntem nie miała większych szans, więc zwróciła się o pomoc do Ateńczyków, którzy znęceni zyskaniem do swej arche sojusznika i tak ważnego punktu na szlaku handlowym z Italii do Hellady zdecydowali się na sojusz (433 p.n.e.) oraz pomoc w razie bezpośredniego ataku Koryntu na Korkyrę. ( cos jak swiezo nabyte gwarancje USA wobec Polski ). Na morzu Korynt pokonał siły Korkyrańczyków, lecz do zajęcia wyspy nie doszło ze względu na obecność floty ateńskiej. 

Druga przyczyna wojny byla sytuacja w Potidai, kolejnej kolonii Koryntu.Tak czy siak, Korynt poprosil o pomoc Sparte, ta postawila Atenom warunki nie do przyjecia i sie zaczelo. Aczkolwiek  pokoj byl i tak kruchy, upraszczajac mozemy przyjac, iz przyczyna wojny bylo naruszenie nakreslonych stref interesow miedzy sasiadujacymi imperiami. 

 Jak sie to ma do instalacji amerykanskiej tarczy przeciwrakietowej w Polsce?

Zwiazek Nasz Bratni nie tylko nie ogarnal calego ludzkiego rodu, ale sie w koncu jeszcze szczesliwie rozpadl. Mimo tego, jego spadkobiercy nadal chcieliby postrzegac Polske jako wylaczna strefe swoich wplywow, zgodnie ze zmodyfikowanym nieco traktatem Schroeder-Putin czy Ribbentropp-Molotow ( byc moze w zgodzie z powiedzeniem: “kura nie ptica, Polsza nie zagranica” ).

I aczkolwiek rzeczona tarcza nie stanowi militarnego zagrozenia dla Rosji  ( tak jak jakas zapyziala Korkyra dla Sparty ), to stanowi jednak naruszenie granic wplywow.

Stad grozne pomruki, stad nieslychane w swej bezczelnosci grozby dania nam po jadrach itp.

Tylko – wbrew teoriom “nie draznic niedzwiedzia” – jakie mielismy wyjscie?

Czy mielismy powiedziec Amerykanom: sorry, boys ( & gals ), nie chcemy waszych gwarancji, nie chcemy wysokich technologii, jestesmy bowiem postsowiecka strefa wplywow, obecnie zastrzezona do podzialu miedzy Rosje a Niemcy?

Niektorzy uwazaja, ze tak, stad takie a nie inne wypowiedzi Napierniczaka ( = Napieralski + Olejniczak ), stad bekanie Jamajki-Komorowskiego, ze nie bedzie sie spieszyl z ratyfikacja ( ma nadzieje, ze jak wygra Obama, to tarczy nam nie dama ).

 

Bardzo trafnie podsumowal to prezydent w dzisiejszym wywiadzie dla Dziennika:

( wiem, ze jak mowi, to mlaska, ale wazniejsza jest tresc tego, co wymlaskal )

 Zapytany o sprawę tarczy antyrakietowej, prezydent Lech Kaczyński mówi: - (...) W naszej optyce wcale nie chodzi o to, że boimy się rosyjskich czołgów. Tu idzie przede wszystkim o silniejsze związki z USA, które są nam niezbędne. Nie dlatego, żebym był jakoś wyjątkowo proamerykańskim politykiem. Ale dlatego że jestem politykiem propolskim. I wiem doskonale, to wiedzą zresztą także w Rosji, jak bardzo tarcza wzmacnia Polskę. Wiele byłem gotów za to oddać. Ale ostatecznie umowę udało się sfinalizować wskutek wydarzeń w Gruzji. (...). 

Nic dodac, nic ujac. I oby kazdy, kogo kaprysny glos ludu wyniosl na powazny urzad w panstwie, mogl tez tak powiedziec o sobie, ze jest politykiem propolskim.

  
MacGregor
O mnie MacGregor

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka