Swiat sie wali
Michnik chwali … prezydenta.
Kiedy autorytet moralny pokroju Michnika zaczyna chlapac wazelina, to sciskam poldupki i ustawiam sie przy scianie ( tylem przy scianie, rzecz jasna ).
Byc moze to tylko taka gra: “widzicie NIE JEST PRAWDA ze zawsze i za wszystko ganie LechKacza. Tyle ze on TAK RZADKO robi rzeczy sensowne”.
Czytalem swego czasu “Michnikowszczyzne” RAZ-a ( znakomite studium choroby ) i wlasnie przypomnialo mi sie dosc przychylne dla chorego wytlumaczenie jego antypolskich fobii.
Nie jestem w stanie cytowac orginalu ( zwlaszcza, ze w ramach akcji GW “Uwolnic ksiazki” poslalem “Michnikowszczyzne” pod strzechy ), ale sens byl mniej wiecej taki:
Z tradycji rodzinnej ( KPZ-B, KPZ-U, UB ) oraz takichze opowiesci, w umysle Adama Michnika zbudzil sie nastepujacy, fantastyczny obraz narodu polskiego ( a wiadomo, co sie budzi, gdy rozum spi ): zadnej ( fonetycznie: rzondnej ) krwi ( szczegolnie krwi zydowskiej ), czarnosecinnej, prymitywnej bestii, ktora tylko czeka, by wrocic do ulubionej rozrywki czyli pogromow.
Majac do wyboru bylych komunistycznych oprawcow poprzebieranych w garnitury, uczesanych i ucywilizowanych albo krwiozercza polsko-katolicka bestie, nie bylo sie nad czym dlugo zastanawiac.
A ze cudem OPACZNOSCI wpadlo w rece imperium medialne, wiec zostalo ono zaprzagniete w walke z owa apokaliptyczna bestia, z polskoscia i katolicyzmem.
Mimo, ze kto chce psa uderzyc, to niby kij zawsze znajdzie, nie bylo latwo i trzeba bylo czasem zadowalac sie urwana klamka od drzwi synagogi ( to wy jestescie Polacy, wy katolicy, co wam te drzwi od synagogi przeszkadzaly? ) albo nawet i swastyka namalowana na wiejskim plocie.
Im trudniejsze czasy, tym latwiej o wariatow i pana michnikowe fobie byc moze dalyby zajecie jakiemus psychiatrze, a my po latach dorobilibysmy sie polskiego Franza Kafki z wyrazajacym postmodernistyczne fobie naszych czasow arcydzielem literackim pt. “Pogrom” ( intrygujacy strumien jazni, w ktorych nocne koszmary mieszaja sie ze scenami filmow grozy o wampirach ).
Niestety, malpie dano brzytwe, zas fobiom – gazete w milionowym nakladzie.
Jesli Polska i Polacy przetrwaja, ktoz uwierzy przyszlym badaczom wiekow ciemnych, ze przez prawie dwie dekady publiczny dyskurs w Polsce zdominowany byl przez prywatne fobie jednego czlowieka.


Komentarze
Pokaż komentarze